Koncert nr 1 – basista gra na 4-strunowym Jazzie od Fendera – dźwięk jest
mega głęboki i wyrazisty, wszytsko pieknie
Od tego momentu moim marzeniem jest taki Fender – pokochalem brzmienie tej
gitary
Koncert 2 – gra ten sam basista na dokladnie tej samej gitarze, ta sama
piosenke –
dźwięk – koszmar – moja giatara klasyczna gra niżej i głębiej – bas
sobie gdzies tam w tle pykał i nie wydawal wlasciwie zadnego dźwięku basowego
– to było takie ‘płytkie pukanie’
Niby miał tam ten sprzet cały czyli taki duze piece, na nim była ustawiona
taka skrzynka z guziczkami (nie znam się) i przy nodzie miał 3 kostki
Od tego momentu nie wiem co o tym myslec … Bo teraz widze ze i Fender może
brzmiec okropnie ….
Chciałbym się dowiedziec od bardziej doswiadczonych osob co było nie tak na
tym koncercie ? Czego zabrakło ?
Czy zdażyło się, że grałem na 4-strunowym Jazzie od Fendera, który brzmiał mega głęboko i wyrazie?
Czy marzę o posiadaniu takiego Fendera, który tak bardzo polubiłem to brzmienie?
Czy mój klasyczny bas grał w dolnych i głębszych rejestrach, gdy na koncercie grałem na tej samej gitarze, ale bas brzmiał tylko jako płytkie pukanie?
Czy miałem cały sprzęt z dużym wzmacniaczem, na którym ustawiona była skrzynka z guzikami i trzy kostki przy nodze podczas drugiego koncertu?
Czy zdarza mi się, że Fender może brzmieć okropnie, tak jak na drugim koncercie?
Czego brakowało i co było nie tak podczas drugiego koncertu według bardziej doświadczonych muzyków?
Czy powinienem zmienić coś w swoim sprzęcie lub sposobie gry, aby uniknąć podobnych sytuacji w przyszłości?
Czy powinienem zwrócić się o pomoc do kogoś, kto lepiej zna się na regulacji brzmienia i ustawieniu sprzętu podczas koncertu?
Czy powinienem przemyśleć, czy nie ma potrzeby zainwestowania w inny sprzęt, który lepiej spełni moje wymagania jako basisty?
Nagłośnienie, akustyka sali, ustawienie eq… mnóstwo rzeczy
Akustyk, przody, sala.