Fender Jazz Bass Standard
mazdah
, wt., 2008-11-25 01:35
na górę
Fender bardzo często obrywa. Cokolwiek by nie zrobili, to zawsze będą jakościowo i cenowo odbiegać od konkurencji. Oczywiście na niekorzyść. Także rozwiązania techniczne, które firma z mozołem wprowadza, pozostają daleko w tyle w porównaniu do konkurencji. O designie wioseł nie ma nawet co pisać - w zasadzie to nie zmienił się od ponad 50 lat.
Najczęściej jednak baty zbierają produkty, które do sklepów jadą z Ensenady w Baja California.
Co takiego klepią w tej Dolnej Kaliforni? Ano Fendery z serii Standard, najtańszej ze wszystkich. Fender Mexico, meksyk, meksykaniec, gdy patrzymy na taką gitarę przed oczyma jawi nam się obraz niczym z filmu Desperado - wszędzie pył, brud, bieda, woły chodzą po głównej ulicy, a w blaszanym baraku małe meksykańskie rączki lub też większe, ale raczej przyzwyczajone do wyciągania po jałmużnę niż do pracy dłonie strugają budżetowe, niedorobione i niskiej jakości gitary. Taaak, przyznajcie sami - taki obraz macie przed oczami za każdym razem, kiedy słyszycie o meksykańskim Fenderze
Ja przed oczami mam właśnie takiegoż Fendera, wykonanego w 1998 roku.
Korpus - olcha
Gryf - klon
Podstrunnica - palisander
Elektrownia - vol/vol/tone, pasywna
Mostek, osprzęt i pickupy - "standard"
Kolor - najpopularniejszy bodaj "jabol o północy" Midnight Wine
Wykonanie:
Podobno powinienem się zdziwić. Wszystko bardzo dobrze spasowane ( poza maskownicą w moim egzemplarzu, jest od Squiera ), żadnych szpar między gryfem a dechą, równo wykrojone baseniki na pickupy.
Lakier dość gruby, jednak położony nienagannie, mostek spełniający swoje zadanie, jednak sprawia wrażenie nie do końca solidnego, klucze niewielkie, chromowane, otwarte, zdecydowanie nie mam nic do zarzucenia.
Dobry efekt psują tylko pokrętła od stratocastera - zdecydowanie nie pasują. Także biała maskownica szału nie robi, zwłaszcza przy tej wersji kolorystycznej.
Podobno w mostku lubią się odkręcać śrubki przytrzymujące młoteczki - najwidoczniej tak było i u mnie, gdyż poprzedni właściciel wstawił gumowate podkładki pod śrubki młoteczka struny G.
Plastikowe siodełko od 10 lat spełnia swoje zadanie, wystarczyło lekko nasmarować grafitem. Klucze zastosowane w tych basach, to jedna z moich ulubionych konstrukcji Fendera - proste, klasyczne, otwarte, z niewielką ( jak dla mnie zdecydowanie za małą, ale nowe mają jeszcze mniejsze ) blaszką mocującą i dużymi "uszami". Swoje zadanie spełniają bardzo dobrze, chociaż klucz struny D pracuje z wyraźnie większym oporem, nic nie wskazuje na rychły jego koniec. Trzymają strój tak jak należy.
Gryf to standardowa konstrukcja, 38mm przy siodełku, radius 241mm. 20 nienagannie nabitych progów. Palisandrowa podstrunnica jest coraz cieńsza im bliżej dechy - nie wiem po co ten zabieg, jednak spotkałem się z nim w każdym Jazzie jaki macałem.
Także decha to konstrukcja bardzo dobrze nam znana, nieco "koślawa" z wygodnym wcięciem na rękę.
Typowy Jazz Bass pod każdym względem. Instrument jest świetnie wyważony - pod tym kątem zdecydowanie pobił jazza Highway-1 - oraz dość ciężki.
Nie przesadnie, ale tak.. słusznie
Niestety nie można zdjąć maskownicy na stałe, pod nią jest "kanał" na kable i dziura na uchwyt maszyny CNC.
W nowych meksykach zostało to poprawione.
Brzmienie:
Znane z bardzo wielu płyt, mój egzemplarz brzmi bardzo dynamicznie, ale dość ciepło. Całkiem dobrze ten charakter oddaje koncertowe nagranie Riverside - Reality Dream, które można znaleźć na youtubie. Tak mniej więcej brzmi przy EQ na płasko i obu pickupach rozkręconych na maxa.
Oczywiście bardzo dużo zależy od ustawienia wysokości pickupów, ja lubię mieć jednakową głośność z obu pickupów, jednak bardzo ciekawe efekty można osiągnąć chowając któryś niżej.
Przy lekkim skręceniu mostkowego pickupa bas zaczyna - o dziwo - grać bardziej nosowo, środkiem, mniej metalicznie.
Skręćmy jeszcze trochę pokrętło tone i mamy typowe jazzbasowe "niah niah"
To kolejne pole, na którym pobił nowego Highway-1, który brzmiał dużo twardziej - jak gdyby był z egzotyka.
Jest to jeden z niewielu basów, które bardzo lubię słuchać przy płasko ustawionym EQ.
Nie brakuje mu absolutnie nic, a środek, którego nienawidzę w Precisionie, odgrywa tu bardzo dużą rolę i co najważniejsze - brzmi świetnie.
Możliwości zabawy z brzmieniem są dość duże - pickupy ładnie reagują na kręcenie gałami oraz na artykulację.
Niestety potrafią być dość hałaśliwe - dość solidnie brumią, zarówno gdy oba grają pełnym sygnałem jak i gra tylko jeden.
Wystarczy jednak stanąć tyłem do wzmacniacza i wszystko wraca do normy.
Squier Vintage Modified należący do Herpetologa brzmi jeszcze bardziej miękko i cieplej - choć teoretycznie powinien mieć twardszy i klarowniejszy dzwon.
Ergonomia:
Wszystko zależy od preferencji muzyka. Gryf jest bardzo wąski, struny są dość blisko, co z pewnością ułatwi grę nie tylko początkującym ale i bardziej zaawansowanym muzykom.
W moim odczuciu gryf sprzyja nauce oraz szybkim czy też bardziej karkołomnym przebiegom, jednak podczas spokojnego i długotrwałego grania lepiej sprawdza się gryf P-bassa, dający pewniejsze i bardziej komfortowe miejsce spoczynku dla ręki. Decha pozwala wygodnie oprzeć rękę podczas kostkowania, wysoko wystające pickupy dają pewne oparcie dla kciuka.
Przemyślenia końcowe:
Instrument zdecydowanie warty swojej ceny. Podobno często trafiają się niedorobione instrumenty, zazwyczaj jednak drobna interwencja lutnika ( dobry setup i ew. spiłowanie ostrych końców progów ) sprawia, że można grać. Czy jest to "profesjonalny instrument" ? Może nie, jednak z pewnością nadaje się zarówno do studia jak i do koncertów. Bez zbędnych fajerwerków, ekstrawagancji i dziwactw. Wiadomo - odstaje od egzemplarzy amerykańskich czy japońskich, należy jednak pamiętać, że odstaje nie tylko jakościowo ale i cenowo, a powszechnie wiadomo, ze dostaje się to, za co się płaci. Poza tym Fender produkuje tyle akcesoryjnych części, że można swój bas zmienić nie do poznania.
W moim przypadku nie jest to wiosło na wieczność, niespecjalnie mam też zapał do jego modyfikacji, która sporo by kosztowała. Prędzej czy później wymienię go na coś bardziej ekstrawaganckiego i eleganckiego, jednak jako "koń zaprzęgowy" sprawdza się znakomicie.
Galeria:
http://basoofka.net/node/10942
"Tak, całkiem fajne rzeczy strugają w tych meksykańskich barakach, w biedzie i syfie" musicie sobie myśleć. No to na koniec małe zdziwko - Ensenada by night:
Zalety:
+ Fender ze wszystkimi jego zaletami
+ Jazz Bass i jego charakter brzmieniowy
+ Przystępna cena
+ Świetna ergonomia
+ Duże możliwości customizingu
Wady:
- Elektrownia brumi
- Kontrola jakości czasem zawodzi
- Osprzęt nie budzi zaufania, choć spełnia swoje zadanie
| Załącznik | Rozmiar |
|---|---|
| ensenada.jpg | 113.82 KB |
(4 votes)
»
- Zaloguj się lub zarejestruj by odpowiadać




No!~Bardzo fajna recenzja!
No!~Bardzo fajna recenzja! Fajnie opisałeś brzmienie. Trochę może przesadziłeś w niektórych momentach, ale i tak fajnie się czyta. Ciekawe czy pickupy fendera "noiseless" nie brumią i nie szumią? No, ale z drugiej strony chyba każdy pickup będzie szalał jak stoisz bliziutko przy emitującym konkretne zakłucenia wzmaku
Mógłbyś pokazać fotkę tej yyyy... dziury na uchwyt maszyny CNC?? Rozwaliło mnie to
Dzięki za tę recenzje... pozdro!
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
zapraszam do posłuchania i komentowania moich basowych wypocin
---------> www.ibanezbass.mp3.wp.pl <----------
--> www.youtube.com/user/ibanezbasSR400 <--
Wydaje mi się, że tutaj
Wydaje mi się, że tutaj pickupy podłączone są po prostu tak, że nie redukują szumów wzajemnie - normalnie w jazzach obydwa single są podłączone tak, że pracują jako jeden humbucker, tutaj, wydaje mi się, jest inaczej.
Pewnie chodzi o możliwości kreowania brzmienia - w zasadzie to zastanawiam się, czy nie wywalić tej frazy w cholerę, bo wydaje mi się strasznie infantylna
Chętnie też przeczytałbym Twoje spojrzenie na te basy, zwłaszcza chciałbym, żebyś napisał w którym miejscu przesadziłem - dwa różne spojrzenia na "obiekt badań" pozwolą czytającemu ( a pewnie także i mnie samemu ) ocenić jak to najprawdopodobniej jest
Dziura na maszynę CNC ( tak przynajmniej powiedziało mi parę osób, to chyba jedyne logiczne wytłumaczenie tego ... czegoś to okrągły otwór o średnicy ok 2cm i głębokości ok 1cm. Znajduje się pod maskownicą oraz w kieszeni na gryf. Jutro spróbuje fote trzasnąć
-----
Excuse me, what are you doing up there at the 15th fret? Get back down low where you belong!
www.theremovalmachine.go.pl
Miłość do Fenderów jest
Miłość do Fenderów jest w dużej mierze infantylna
Ale mi również jest z tym dobrze 
O te okrągłe dziury
O te okrągłe dziury mi chodziło, zdjęcia wyszperane w necie
-----
Excuse me, what are you doing up there at the 15th fret? Get back down low where you belong!
www.theremovalmachine.go.pl
Ok. Mazdah - pożycz mi tego
Ok. Mazdah - pożycz mi tego jazz bassa, a chętnie podzielę się z Tobą opinią o nim
Jeśli chodzi o to z czym przesadziłeś to napewno z nieograniczonymi możliwościami kreowania brzmienia
No i napewno przesadzasz z tym co sądzisz o tym jak inni pojmują kraj co się Meksyk zowie i ludzi w nim żyjących
Jeśli chodzi o dziurę od tej frezarki automatycznej to coś takiego jak poniżej?

pzdr.
edit: ubiegłeś mnie z tą dziurą, gdy jej szukałem
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
zapraszam do posłuchania i komentowania moich basowych wypocin
---------> www.ibanezbass.mp3.wp.pl <----------
--> www.youtube.com/user/ibanezbasSR400 <--
No właśnie foty
No właśnie foty wstawiłem tych dziur. Poprawiłem też ten debilny zwrot o nieograniczonych możliwościach, bo w sumie strasznie głupi jest - nieważne do jakiego basu/pieca się go używa.
Co do przesadzenia - pewnie tak. Chociaż ostatnio na WD Forum padały właśnie takie teksty, przy okazji dyskusji o ryżowych ampegach "które składają małe dzieci, głodujące, w fatalnych warunkach, bez przeszkolenia, wiedzy ani tym bardziej pasji"
-----
Excuse me, what are you doing up there at the 15th fret? Get back down low where you belong!
www.theremovalmachine.go.pl
Fajny Jazz, też planuję
Fajny Jazz, też planuję mieć kiedyś komplet fenderowski w domu
Tylko nie mam pojęcia gdzie Ty się doszukałeś tego 21-ego progu 
Aż chce się jechać do
Aż chce się jechać do Meksyku.
ee tam, mam japońca i też
ee tam, mam japońca i też brumi, powiem nawet, że ma nieco słabszy singał niż mex, ale napewno silniejszy niż piakpy bartolini;p, (które jako pasywy są porażką). Co do mojego ex-mexa Egzemplarz w sumie fajny, ale wady zaczęły wychodzić z czasem. Lakier totalnie beznadziejny. Byle obicie i juz odprysk. Ciężko było odpowiednio wyreguować gryf, nie mogłem super niskiej akcji ustawić bo struny brzęczały jak cholera. Najbardziej mnie wkurzało to, że struny grały z nierówną głośnością. To miałem w obu mekxykach i jeszcze w jednym który ogrywałem też miał ten problem. Nie słychać tego aż tak bardzo, ale w nagranach np struna G przebija się bardziej od struny D i jak się nagra dźwięk to widać tę różnice wizualnie. Różnica między mexem i japońcem jest ogromna. Mex brzmi bardziej plastikowo, sucho i szorstko, mniej dołu i głebi. Japoniec ma takie fajne pełne dzwoniące rozlane bzmienie. Lakier świeci się jak psu jaja. Jest bardzo twardy i wytrzymały. Jest tak jakby bardziej ostrzejszy-wyraźniejszy. Widać słoje drewna, a w mexie wydaje się to nieco rozlane. Drewno także wygląda zupełnie inaczej. Na japońcu widać, że jest poprostu lepsze (nie co gorsze niż np w stingryu, ale nie takie zabawkowe jak w mexie). Nie wiem czemu ale mój mex był lepiej uziemiony/wyekranowany od japońca, który sieje o wiele bardziej(jeśli chodzi o wady). T owszystko nie znaczy, że nie warto kupować mexów. Myśle że do 1400zł warto dobry egzemplarz wychaczyć i będzie napewno lepszy od squierów (w tym serii VM) wkurza mnie strasznie jak ktoś wychwala swojego squiera nad fendery;/. Squiery, które można porównywać do fenderów to te stare poobijane dziadki z japoni(ale cena jest tez fenderowa niestety;/) a nie te te co są teraz produkowane. (Tak grałem na preclu i jazzie seri VM. Zmiata większosć wioseł do 1000zł(poza Ibanezami blazerami i roadstarami
)) jeśli taki squier brzmi lepiej od mexa to porównujesz z kiepskim mexem. Squiery to inna półka niż mexy, a mexy to zupełnie inna półka niż japońce, ciekawy jestem jak to wygląda z amerykańcami... Ale każda z tych gitar warta swojej ceny(za używkę
)
Nie tylko mexykanskie
Nie tylko mexykanskie Fendery maja niedoróbki,te z najwyższej polki Deluxy made in USA tez maja wiele do życzenia. Zdarzają sie "dead spot"mimo grafitowych prętów w gryfie ,elektronika brumi,sprzęgą ,osprzęt szwankuje, itd,itp .Jestem Fanem Fenderow, ale każdy egzemplarz radze dobrze ograć, czy to będzie Fender z Mexyku czy z Japonii czy z USA zanim podejmie sie decyzje o zakupie ,później może być płacz i zgrzytanie zębów
:)
A właśnie odnośnie
A właśnie odnośnie "wilków" - mój amerykański vintage za 8 klocków ma wilka. Meksyk nie ma
-----
Excuse me, what are you doing up there at the 15th fret? Get back down low where you belong!
www.theremovalmachine.go.pl
Mazda - dałeś za swojego
Mazda - dałeś za swojego precla 8 tysiaków? Czego? Dolarów? Złotych? Jestem w szoku!
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
zapraszam do posłuchania i komentowania moich basowych wypocin
---------> www.ibanezbass.mp3.wp.pl <----------
--> www.youtube.com/user/ibanezbasSR400 <--
Nowy tyle kosztuje w
Nowy tyle kosztuje w Polsce, w USA 2200-1600$, ja kupiłem używanego, dużo, dużo taniej. No ale nie zmienia to faktu, że ma wilka na 6 progu struny G
-----
Excuse me, what are you doing up there at the 15th fret? Get back down low where you belong!
www.theremovalmachine.go.pl
W hAmeryce kosztuje $1500.
W hAmeryce kosztuje $1500. Oczywiście sugerowana cena detaliczna jest sporo większa
Nie wiem, Musiciansfriend
Nie wiem, Musiciansfriend podaje 1599, sugerowana jak podałem 2200. W Polsce 7600 + dopłata do 3kolorowego sunburst.
-----
Excuse me, what are you doing up there at the 15th fret? Get back down low where you belong!
www.theremovalmachine.go.pl
od kilku lat uzywam niemalze
od kilku lat uzywam niemalze identycznego fendera MIN, i mimo 'brumienia'
, i kilku innych malych wad, instrument 'zabija' wszystko i wszystkich swoim brzmieniem, nawet kiedy ja gram 
(przetwornik przy gryfie) i niezly do grania kciukiem (oba przetworniki)
znakomity do grania klasycznego funk-soul, soul-funk, soul, funk (przetwornik przy mostku, albo oba) bardzo dobry do grania standardow jazzowych
i jak powiedzial moj znajomy absolwent berklee - meksykasnkie fendery moga byc nawet lepsze od amerykanskich, albo gorsze od taiwanskich, a wszystko zalezy od tego czy byly wykonane w poniedzialek (praca po weekendzie nie zawsze dobrze wychodzi), w srode (srodek tygodnia to najbardziej efektywny dzien), czy w piatek (wtedy wszyscy sie spiesza, zeby wyjsc z pracy i przywitac weekend, dlatego tego dnia powstaja koszmarki). wtorek i czwartek pozostaja zagadka
mroku napisał:będzie
Założe się że nie masz organoleptycznych podstaw żeby takie rzeczy pisać. Słyszałeś Squiera VM w porównaniu z MEXem?
Podejrzewam że nie. Wiec sie nie wypowiadaj.
Ja śłyszałem, napiszę tyle: to są inne basy. Nie są gorsze/lepsze. No i Squier na pewno mniej sieje siarą.
Squier VM JB/Mayo P-Deluxe/Jolana Frtl=>Neutrik Silent/Proel Die Hard=>Line 6 LD 110
“Blues is easy to play, but hard to feel”Jimi Hendrix
“Women and rhythm-section first!” Jaco Pastorius
www.bluesfactory.pl - managing
myśle, że zawsze piszesz,
myśle, że zawsze piszesz, jaki to zajebisty jest twoj squier i twoj wzmacniacz. wydaje mi się też, że miałem gitar w ręku i zarazem jeszcze więcej miałem na dłużej w domu i uważam, że mogłem je o wiele dokładniej sprawdzić niż Ty. No squier może nie sieje bo ma seymoury a fender zwykłe single. Ja mam swoje zdanie. Nie mam nic przeciwko temu, że wolisz squiera od fendera. Ja uważam, że jest różnica i to spora i mówie tu raczej o przeciętnym egzemplarzu bo może się trafić zarówno squier lepszy od mexa jak i mex lepszy od japońca.
co prawda to prawda mroku
co prawda to prawda mroku przerzucil przez swoje lapki wiele basowe i moze to powiedziec spokojnie. osobiscie uwazam ze meksykanskie fendery sa znacznie lepsze od squierow co nie oznacza ze squiery sa niedobre.
z tego własnie powodu, że
z tego własnie powodu, że squiery to super gitary kupiłem kilka dni temu po raz drugi precla (podziękowania dla Ceni) który stanei sie fretlessem. Myśle, że w tych klasach cenowych w których są squiery i fendery warte są swojej ceny. Obie marki to świetne gitary w swojej klasie.
Mroku nie zawsze tak pisze.
Mroku nie zawsze tak pisze. Porównywałem SQ z Meksykiem Mazdaha w piatek i obaj mamy podobne zdanie. Ale tak, mroku wie swoje.
Edyt: Nie napisałem że jest lepszy. Napisałem że jest INNY
I kto tu nadinterpretuje?
Squier VM JB/Mayo P-Deluxe/Jolana Frtl=>Neutrik Silent/Proel Die Hard=>Line 6 LD 110
“Blues is easy to play, but hard to feel”Jimi Hendrix
“Women and rhythm-section first!” Jaco Pastorius
www.bluesfactory.pl - managing
nie pitol bo nie raz
nie pitol bo nie raz pisałeś, że Twoj squier bije mexa, nie chce mi sie teraz szukać. Mojego zdania nie zmienisz. Może Mazda trafił na kiepskiego mexa albo ty na świetnego squiera
Bartoliodo. Od prawie 10
Bartoliodo.
Od prawie 10 lat mam meksykańskiego jazz bassa i bardzo dobrze mi się na nim gra. Do klasycznego rhythm'n'bluesowego pykania bardzo fajny instrument. Fajnie z lampką chodzi. Nie do każdej muzy się nadaje, ale to akurat nie mój problem - sesyjnym czy weselnym muzykiem nie jestem. Gram na ustawieniu 10 neck, 5 bridge i 10 tone, co daje brzmienie, które nazywam "półtora precla" - trochę preclowskie, ale mocniejsze. Do slapu się nie nadaje, za wąski gryf, jeżeli chodzi o brumienie, wyekranowałem u lutnika z 8 lat temu i mam luz. Panowie, jeżeli uważacie, że Squier jest lepszym instrumentem, to nie będę polemizował, ale współczuję serdecznie. A twierdzenie, że sklejka Squier mniej sieje siarą to w ogóle mnie rozwaliło : ) (mam Squiera Stratocastera "by Fender" he,he).
Nie nadaje do slapu?
Nie nadaje do slapu? Ciekawe co na to panowie Miller i Flea, najwidoczniej oni o tym nie wiedzą
-----
Excuse me, what are you doing up there at the 15th fret? Get back down low where you belong!
www.theremovalmachine.go.pl
Bartoliodo. Mistrzu, o
Bartoliodo.
Mistrzu, o MOIM egzemplarzu mówię. Zresztą czy Miller i Flea używają Mexów za 1450 zł?
Nie, natomiast profile
Nie, natomiast profile gryfów są niemal takie same. A rozstaw strun jest identyczny
-----
Excuse me, what are you doing up there at the 15th fret? Get back down low where you belong!
www.theremovalmachine.go.pl
Bartoliodo. Cóż mam
Bartoliodo.
Cóż mam odrzec na takie dictum? Może tylko to, że umiejętności w/w dwóch panów nie posiadam, lubię za to Donalda "Ducka" Dunna i Bernarda Edwardsa. Temat slapu na Mex-Fenderach uważam za wyczerpany z mojej strony
Za to o Donaldzie Dunnie
Za to o Donaldzie Dunnie mogę gadać w nieskończoność
-----
Excuse me, what are you doing up there at the 15th fret? Get back down low where you belong!
www.theremovalmachine.go.pl
Tylko my zostaliśmy na tym
Tylko my zostaliśmy na tym forum? To może ja już skończę i popykam sobie na basie.
ja mam jazza i slapuje mi
ja mam jazza i slapuje mi się na nim wygodniej niż na music manie. Zdecydowanie wygodniej, natomiast mm jest o wiele bardziej wygodny jeśli chodzi o manualnośc lewej reki. Nie jest taki "twardy" bartoliodo tej mex na 100% brumi. Ekranowanie nie załatwia sprawy brumienia z singli. i nie porównuj zwykłych squierów ze squierami z serii VM bo jest między nimi duża przepaść jakościowa.
Bartolido: Squier z serii VM
Bartolido: Squier z serii VM NIE JEST ze sklejki
A mroku wiedz swoje. Ja wiem swoje.
Dla mnie moj Sq jest lepszy wlasnie dlatego ze ma inny charakter (bardziej Vintagowy, miękki)
Squier VM JB/Mayo P-Deluxe/Jolana Frtl=>Neutrik Silent/Proel Die Hard=>Line 6 LD 110
“Blues is easy to play, but hard to feel”Jimi Hendrix
“Women and rhythm-section first!” Jaco Pastorius
www.bluesfactory.pl - managing
a ja powiem tak: ogrywałem
a ja powiem tak:
ogrywałem ostatnio jakiegoś dziwnego, japońskiego, sygnowanego precla- co to dokładnie było- nie wiem. i pomijając kwestie manualne, jakościowe itd, gdzie było widać, że to na prawdę dobra gitarka (porównuję tu do swojej yamahy rbx375 ze starszej serii), to brzmieniowo mój bas był nieporównywalnie lepszy (sic!)
___________________________________________________________________________________
sprzedam łyżwy risport super cristallo z płozą mk professional, rozmiary 37,5 i 39!
ej no tosz kurde jak komuś
ej no tosz kurde jak komuś się brzmieniowo podoba nawet tenson to jego sprawa. każdy ma swoje zdanie i tyle.
Reasumując powyższą
Reasumując powyższą dyskusję: każda pliszka swój ogonek chwali. Squier jest i będzie tylko "by Fender". Fender zaś podparcia autorytetem marki Squier nie potrzebuje. Najważniejsze, żeby było wygodnie i brzmiało zgodnie z oczekiwaniami. Zresztą co mi do grania bluesa, Presleya i soulu potrzeba?
Jeśli mamy się chwalić co
Jeśli mamy się chwalić co kto ma to gram na Jazz Basie sygnatura Roscoe Beck.Brzmienie tego basu w zupełności wystarczy praktycznie do każdego rodzaju muzyki(oczywiście to moje subiektywne zdanie).
Nie wiem czy to prawidłowe
Nie wiem czy to prawidłowe myślenie ale wydaje mi się, że jeżeli komuś właśnie odpowiednie, dobre i miłe dla ucha wydaje się brzmienie jakiegoś tam taniego wynalazku w porównaniu do czegoś z wyższej półki to może świadczyć to o słabym rozeznaniu i doświadczeniu sprzętowym. Ktoś poprostu grał długo na jakimś badziewiu i sie przyzwyczaił do tego brzmienia. hmm?
A czy kolega mroku zarzuci
A czy kolega mroku zarzuci panu z Witchcraft, że nie zna się na brzmieniu, bo gra na JB z flatami i sypie stękającym, charakterystycznym dla starych nagrań, środkiem, który dziś uznawany jest za typowy dla beznadziejnych produktów? Owszem, masz trochę racji, ale w skrajności popadać nie ma sensu.
nie twierdzę, że jestem
nie twierdzę, że jestem wszechwiedzący i ogólnie super rozeznany, jak niektórzy oraz że lubię basy fendera. ale moją opinię podzielają osoby grające koło 10 lat, wiec daje mi to do myślenia. generalnie przed zakupem lepiej ograć- jak wszystko
___________________________________________________________________________________
sprzedam łyżwy risport super cristallo z płozą mk professional, rozmiary 37,5 i 39!
A słyszałeś mroku o
A słyszałeś mroku o czymś takim jak GUST? Nie każdemu musi pasować nowoczesne brzmienie z mnóstwem góry.
Squier VM JB/Mayo P-Deluxe/Jolana Frtl=>Neutrik Silent/Proel Die Hard=>Line 6 LD 110
“Blues is easy to play, but hard to feel”Jimi Hendrix
“Women and rhythm-section first!” Jaco Pastorius
www.bluesfactory.pl - managing
zależy jak ktoś pojmuje
zależy jak ktoś pojmuje pojęcie "lepszy" dla mnie lepsze jest coś co ma charakterystyczne brzmienie, dobrze przebija się przez miks, wygodnie się gra, moge ustawić to pod siebie jak tylko mi sie podoba (gryf, akcja menzura) jest bezawaryjne, no i potem wygląd i cała reszta. są gusta i guściki. Mi na przykład bardziej sie podobało brzmienie mojego precla na oryginalnych przystawkach niż na Dimarzio i co? też to był squier. Nie podobało mi się brzmienie, ale lepiej się przebijały.
Edit. Kurde herp czemu my musimy być zawsze po przeciwnej stronie:P? Trzeba iśc na browara a nie sie sprzeczać
(ale i tak fender jest lepszy od squiera ;d)
mazdah napisał:Fender
Cóż za rasistowski opis!
Gdy ja słyszę o Fenderze z Meksyku, myślę o.... burrito.
Mroku - chodzi tylko o napis
Mroku - chodzi tylko o napis na główce
Squier VM JB/Mayo P-Deluxe/Jolana Frtl=>Neutrik Silent/Proel Die Hard=>Line 6 LD 110
“Blues is easy to play, but hard to feel”Jimi Hendrix
“Women and rhythm-section first!” Jaco Pastorius
www.bluesfactory.pl - managing
Eh, jeszcze niczego się
Eh, jeszcze niczego się nie nauczyłeś. Przecież NAPIS jest najważniejszy
-----
Excuse me, what are you doing up there at the 15th fret? Get back down low where you belong!
www.theremovalmachine.go.pl
No tak mazdah. Dlatego masz
No tak mazdah. Dlatego masz meksa a nie Squiera
Squier VM JB/Mayo P-Deluxe/Jolana Frtl=>Neutrik Silent/Proel Die Hard=>Line 6 LD 110
“Blues is easy to play, but hard to feel”Jimi Hendrix
“Women and rhythm-section first!” Jaco Pastorius
www.bluesfactory.pl - managing
Panowie wszystko ma swoją
Panowie wszystko ma swoją cenę,Ja mam JB z meksyku wyprodukowany 12 lat temu,wtedy meksykańce z amerykańskich części gitary te tylko skręcali śrubokrętem.To były FENDERY !!Singiel pick-up brumi ale gra.Humbuckery są niskoszumowe, ale grają innym dżwiekiem.Ja w sw0jim JB Mexico zmieniłem przystawki na FENDER Original 60 ,dżwiek z lat 60 tych,w głośniku cisza ,brumu mało.
Polecam taką zmianę.!!!Komorę potencjometrów łatwo można zaekranować miedzianą cienką blachą,
pod pikapy również uziemione blaszki miedziane lub mosiężne i to wszystko,służe pomocą.
Odnośnie składania
Odnośnie składania meksykańskich fenderów z części amerykańskich to brednia kolego, BREDNIA. Tak się składa, że opisuję powyżej niemal 11 letniego meksykańca. Ma całkowicie inną dechę, klucze i przystawki ( wymieniłem tylko to, co widać na pierwszy rzut oka ) A wszystkie starsze od mojego meksyki, które widziałem, mają takie same dechy i klucze.
Co nie zmienia faktu, że są to całkiem fajne i niedoceniane instrumenty, przy ostatnim napływie japończyków to już w ogóle...
-----
Excuse me, what are you doing up there at the 15th fret? Get back down low where you belong!
www.theremovalmachine.go.pl