Pierwsza kapela, pierwsze nagrania – jak to było i się zaczęło

Autor podzielił się nostalgiczna opowieścią o swoich początkach na scenie muzycznej, od pierwszych prób z zespołem po nagranie pierwszego utworu. Opowiada o trudnościach, współpracy i satysfakcji płynącej z muzycznej pasji.

The Big Day Out - Ruda Slaska 2007 bass kamalg
Witajcie!

W przerwie dogniatania się części gryfu udałem się w sentymentalną
podróżą do czasów Liceum i pierwszych wielkich kroków na 4-strunowcu.
Czasy akademii szkolnych, gdzie widok gitary był zwieńczony reakcją podobną
do O.O .

W dziwnych, acz konkretnych okolicznościach spotyka się trzech grywających
aktualnie bądź ex-szarpidrutów. Nawiązuje się pierwsza współpraca „co by
se odrobić te parę spóźnień i nieobecności”. Jako że padł odgórny
rozkaz o treści: T Love – Wychowanie, przystąpilim do dzieła…

Pierwsza próba: Stroimy!!! tj. próbujemy. Testuję swój pierwszy nabytek:
DEFIL Rytm II. +23% na 3 progu – jest dobrze, i tak go nie będzie
słychać…

Skoro już idzie nam całkiem dobrze (:D), można by nagrać i posłuchać jak
to wyjdzie. Przy pomocy realizatora dźwięku i profesjonalnego sprzętu marki
Sony Ericsson narodził się ten o to kawałek: UWAGA! Dalsza treść
może zawierać drastyczne w skutkach próbki, mogące zmienić światopogląd,
otoczenie oraz treść żołądkową słuchaczy!

www.w783.wrzuta.pl/audio/5tti5OQDumR/wychowanie .

Pomimo strasznych początków, historia kończy się Happy Endem, ogólnym
zadowoleniem Grona oraz dalszymi podbojami zespołu, który kontynuował swoje
wielkie dzieło…

A wy jak wspominacie swój pierwszy zespół, pierwsze próby, pierwsze próby
nagrań Profesjonalnym Sprzętem Muzycznym Wyższej Półki Za 300… 200… 150zł?

Podziel się swoją opinią

5 komentarzy

  1. Ja w swoim pierwszym zespole (orkiestry w szkole muzycznej nie liczę :P) nadal
    jestem 🙂 Chociaż właściwie w momencie gdy do niego dołączyłem (2 lata
    temu) był to band inaczej się nazywający, mający inny skład personalny i
    inny repertuar 😀

    Pierwsze próby w jakich uczestniczyłem odbywały się między egzaminami
    maturalnymi, a pierwszy koncert jaki zagrałem z zespołem wydarzył się
    dzień po ostatnim egzaminie i został on uwieczniony Profesjonalnym Sprzętem
    Muzycznym Wyższej Półki, tj. aparatem cyfrowym 😛 –

    Cholera, szybko ten czas leci 😛 Pierwszą próbę pamiętam ze szczegółami
    jakby się wydarzyła tydzień temu 😛

  2. Prawie jak „bass solo take one” na początku. 😀

    UWAGA! Dalsza treść może zawierać drastyczne w skutkach próbki, mogące zmienić światopogląd, otoczenie oraz treść żołądkową słuchaczy!

    Jak wszedłem w link to wyświetliło mi, że strona zawiera treści dla ludzi
    powyżej 18 roku życia. 😛

  3. Ty masz DEFILa, ale gitaryści nie.

    To zdjęcie chyba nie było tak dawno robione.

  4. Również zaczynałem w liceum i także mam co wspominać. Perkusista z
    garnkami Polmuz, gitarzysta świeżo po przesiadce z DEFILa na Squiera i ja, z
    wysłużonym ZAKiem dopiero uczący się dźwięków na gryfie. Kapela
    powstała parę dni po tym, jak przepuściłem kasę zarobioną w wakacje i nie
    było mnie stać na żadne combo więc grałem na pożyczonym wzmacniaczu i
    kolumnie, które raczej nie były przewidziane do współpracy z gitarą
    basówą 🙂

    Ogólnie świetne czasy, całe liceum. Lepsze niż studia w moim przypadku 🙂

  5. Tja.. liceum to najlepszy okres na start. U mnie było tak samo: próby robiło
    się podłączeni we trzech (2 gitary + DEFIL Luna 22) do jednego
    „służbowego” szkolnego Eltrona – po kilku miesiącach dorobiłem się „pieca”
    z pięknym plasticzanym napisem Heavy Sound (chyba ze 20 W, 1×12″).

    A żeby nabyć drogą kupna perkusję (używany Polmuz + osprzęt Amati, crash
    pęknięty w 93 miejscach, kosztowała coś około 20 tysięcy złotych)
    pożyczaliśmy po parę groszy od wszystkich z klasy… Niektórzy do dziś
    kaski nie zobaczyli z powrotem 🙂

    Ech, to se ne vrati…

Możliwość komentowania została wyłączona.