FENDER USA Precision Highway – Co to i czym się to je.

Potrzebuję pomocy, otóz ja, początkujący basista bez basu, chciałbym
chciałbym sobie taki nabyć, ostatnio przymierzałem się do Fender Standard
Precission Bass, no ale w końcu stwierdziłem ze cena może mnie zabić i
pogrzebać, później wpadłem na pomysł kupienia meksykańca… no ale
recenzje owego basu były niezadowalające.

Ostatnio znalazłem złoty środek, Fender USA Precision Highway bass.

Chciałbym się zapytać, czy ktoś to miał w ręce, jak brzmi, jaki jest
stosunek cena/jakość itp, itd.

z góry dzięki.

Co to jest FENDER USA Precision Highway i czy był ktoś w stanie mi pomóc w jego rozpoznaniu?
Czy możecie mi doradzić coś w kwestii Fender USA Precision Highway?
Czy ktoś miał już w swoich rękach Fender USA Precision Highway i może coś na jego temat powiedzieć?
Czy Fender USA Precision Highway jest dobrym wyborem dla początkującego basisty?
Jakie wrażenia macie po graniu na Fender USA Precision Highway?
Czy warto zainwestować w Fender USA Precision Highway?
Jaki jest dokładny stosunek ceny do jakości, jeśli chodzi o Fender USA Precision Highway?
Co sądzicie o Fender USA Precision Highway w porównaniu z jego konkurentami?
Czy ktoś mógłby porównać Fender USA Precision Highway do Fender Standard Precision Bass?
Czy Fender USA Precision Highway jest trudny w obsłudze dla początkującego muzyka?

Podziel się swoją opinią

15 komentarzy

  1. Na allegro jest w tej chwili Precision z serii Road Worn – godzien uwagi bass w
    śmiesznej wręcz cenie.

    Polecam też meksykańską serię Classic.

    HWY-1 to dość specyficzny model – coś w stylu „hot roda” – podrasowany
    mostem badassa precision z lat 70 (niestety oszczędzili na kluczach)
    polakierowany cieniutką warstwą matowego nitro – lakier schodzi w tempie
    błyskawicznym, co niektórzy uwielbiają, inni nie. Ot po prostu po 3-5 latach
    grania masz bas który wygląda jakby faktycznie miał 40 lat, objeździł
    cały świat i przeszedł szereg modyfikacji.

    Brzmieniowo różnie, w każdej serii trafiają się lepsze i gorsze modele.
    Radzę poczytać stronę Fendera, najlepiej oryginalną ale może też być
    polski Aplauz. Oni wiedzą co piszą, jeśli zastanowisz się dobrze czego
    potrzebujesz, to odpowiedź na swoje pytanie znajdziesz właśnie na stronie
    Fender :]

  2. Ja polecę, bo katowałem dłuuugo w krakowskim riffie takie highwaya. Całkiem
    spoko wiosło. Na pewno będzie wygodne i posłuży Ci długo. I ograj przed
    zakupem. Z kumplem najlepiej. (tylko kimś, kto nie jest uprzedzony do prawie
    usa fenderów i meksyków.

  3. Zdecydował bym się na tego Road Worn.

    Tylko jedno pytanie.

    Jak się on ma do brzmienia zwykłego amerykańca? (mam nadzieję że on też
    jest made in USA?)

    I kurcz, czy musi być taki zniszczony już od nówki? 😉

    Jak by był sunburst to by było fajnie ale czerwony… :>

    @edit

    im dłużej na niego patrzę tym bardziej mi się podoba 😉

    Da się jakoś zmienić kolor (bardziej obsmarować obtarcia) bez utraty
    brzmienia?

  4. To jest meksykaniec, natomiast NIE MA za wiele (w zasadzie to nic) wspólnego z
    serią Mexican Standard poza tym, że robią je w jednej fabryce.

    Jest na amerykańskim osprzęcie, z lepszego drewna, poskładany z większą
    dbałością o szczegóły a przede wszystkim jest polakierowany nitro :] Tak,
    od nowości jest tak zniszczony – jedni to lubią, inni nie.

    On ma lakier nitro – ja bym nie ruszał, nitro na fenderze to jest to :]

    A raczej ciężko będzie w Polsce go polakierować takim lakierem. Tym
    bardziej, że to jest lakier „postarzony”, więc nowa „fiesta red” będzie
    żywsza.

    Pomimo dużej niechęci jaką budzi taki właśnie sztuczny relic, te wiosła
    zbierają znakomite opinie.

    Do tego mają po prostu genialny gryf (tak samo jak Classic i American Vintage)
    – bardziej płaski i szerszy niż robione według nowej specyfikacji (czyli np
    Am Standard i Hwy-1)

    Jeśli nie przeszkadza Ci dość szeroki rozstaw strun, to na tym gryfie
    będziesz czuł się jak siedząc w wielkim, skórzanym i arcywygodnym fotelu
    😀

    Jeśli chcesz prawie takiego, tylko niepoobijanego – celuj w serię Classic
    (też meksyki, są niepoobijane, mają inny lakier i są tańsze).

  5. Słyszał i grał. Przecież Ci napisałem o nim, nie? 😉

    Mnie średnio leżały, jakieś takie trochę toporne się wydają, mają
    paskudne klucze (od mexican standard, niby robią robotę ale jakoś mi nie
    leżą wizualnie) i brzmieniowo niespecjalnie lubię mostki które w nich
    zastosowano – jedyny precision z badassem jaki mi fajnie gadał, to właśnie
    model Mike Dirnt.

    Może w niego przycelujesz? Widzę po avatarze, że powinien Ci się spodobać
    😉

    Z tym że ma dość „trudny” gryf, wąskawy i BARDZO gruby – taki typowy kij
    baseballowy. Nic do czego nie dałoby się przyzwyczaić, ale z całą
    pewnością jest inny niż wszystkie inne produkowane obecnie Fendery.

    EDIT: Do tego nie do końca fajnie leżał mi gryf Highwaya pod ręką. Jeśli
    lubisz bardzo „ascetycznie” lakierowane (prawie jak gołe drewno) gryfy, to
    może być fajnie, ale ja zdecydowanie wolę jak jest więcej lakieru –
    przynajmniej jak w mexico standard.

  6. Nie potrafię znaleźć innego niż Squier w żadnym sklepie internetowym
    😉

    @edit

    http://www.maczosbass.pl/allegro/fender_dirnt_front.jpg

    Łoo, jak bym takiego znalazł to od razu kupuję 🙂

    @edit2

    Znalazł, tyle że za 3249zł :O

    Oglądałem na archiwum allegro i trafiłem na to ze zdjęcia i kosztowało 2799zł, po nazwie wystawiającego trafiłem na ten sam sklep. i teraz wystawia
    za te 3 tysiące 😉

    @edit3

    O jak fajnie, sklep znajduje się w gliwicach, więc mam całkiem blisko, bym
    mógł coś ograć, napiszę maila i zapytam się czy mają takiego na stanie i
    czy można by było podjechać i ograć i ew. już wziąć.

    Nauczę się czegoś grać basowego na gitarze żeby nie wyglądać na
    kompletnego „nooba” 😉

  7. No cóż, ceny Fenderów zależą od kursu dolara, a ten niestety nie jest
    stały. Kiedyś przez parę miesięcy NOWE meksykańskie standardy kosztowały 1800zł 🙂

    http://www.fender.com/products/search.php?partno=0138400341 tu masz stronkę
    producenta i 3 duże zdjęcia na podjarkę 😉

    „Niestety” (bo w sumie nie wiem od kiedy to wada) model Mike Dirnt jest made in
    mexico – ale nie ma w nim ani jednej części którą znajdziesz w mexican
    standard, może poza potencjometrami i gniazdem jack.

  8. Napisałem już maila z pytaniem czy jest sunburst na stanie i o jakich
    godzinach można przyjechać go ograć 😉

    Szczerze kompletnie zapomniałem o tym basie 😉

    Co do meksyku dirnt ma fajny +

    Przy napisie Fender nie straszy wielkim made in mexico (siedzi schowane z
    tyłu) 😉

    @edit

    Na dzień dzisiejszy wychodzi no, 2999zł z dolara (1zł +2,92$)

  9. No cóż, niestety cena u dystrybutora jest trochę inna:

    3500 za sunburst

    3350 za pozostałe dwa

    Zobaczymy co Maczos odpisze, często u niego jest taniej :]

  10. „to instrument w tej chwili tylko na zamówienie

    czas oczekiwania na to wiosło 10 dni roboczych

    wymagana zaliczka w wysokości 20 % wartosci gitary”

    Czy aż tak bardzo warto, żeby kupować go praktycznie na ślepo? (zapłacić 600zł by później powiedzieć że brzmi kiepsko 😉 )

Możliwość komentowania została wyłączona.