Witam wszystkich.
Dosłownie przed 30 minutami postawiłem gitarę na stojaku w zły sposób. Ta
poleciała do przodu, odbijając się o kant łóżka skończyła na podłodze.
Niestety zastał mnie dość nieprzyjemny widok – końcówka gryfu wygląda na
pękniętą, a w zasadzie na “obdartą ze skórki”. Ciężko mi stwierdzić jak
to wygląda w środku. Ogólnie rzecz biorąc wydaje mi się, że dźwięk
gitary się nie zmienił. Mógłby mi ktoś powiedzieć, czy takowe uszkodzenie
jest groźne dla mojego wiosła? Czy pęknięcie może się poszerzyć?
Zostawić to w spokoju, czy udać się do jakiegoś “””””specjalisty” z
lokalnego sklepu muzycznego? Proszę o pomoc.
ZDJĘCIA PĘKNIĘCIA:
www.imageshack.us/g/818/p1000583f.jpg/
Nieźle zapracowało przy upadku skoro popękał lakier wzdłuż słoi :/
Ja bym poluzował struny i spróbował zrobić “pokrzywkę” na szyjce gitary
(skręcać w osi szyjkę trzymając za główkę) uważnie obserwując to
“zadrapanie”. Jak będzie się pojawiać tam szczelina to nadaje się to do
klejenia. Jak nie to IMO dalej grać.
Ciągle jest widoczna mała szczelina. Przy pokrzywce nieznacznie się
powiększa. Jaki jest koszt takiego klejenia? Czy może to zrobić osoba inna
od lutnika? W Opolu niestety żadnego takiego nie ma.
Ja bym to oddał do lutnika. Do jakiegoś stolarza bym nie poszedł. Przejedź
się może do Kani w Rudzie śląskiej. To chyba najsensowniejszy człowiek w
pobliżu :/