Sekret soundu Fieldy’ego rozwiązany?

Załączniki

Zobaczcie co znalazłem w wywiadzie z Kornem nt. nagrywania pierwszej
płyty:

Fieldy: I had to battle with Ross because I knew the sound I wanted – that
real percussion-y, click-y sound. He would mic up my cabinet and I’d go in
there and I’d play. I’m like, „That’s not my tone, that’s not my tone.” He’d
move it in another part of the speaker, I go, „That’s not my tone.” Finally
he just grabbed the mic and put it right in the center, right on the
horn
. I go, „That’s my tone.” He just got tired of my mouth.

:O

Źródło:
www.rollingstone.com/music/features/korns-1994-debut-lp-the-oral-history-of-the-most-important-metal-record-of-the-last-20-years-20141211?page=4

-
Wpisy są prywatnymi opiniami poszczególnych autorów.

Komentarzy: 34

  1. Taki zaawansowany stażem na forum użytkownik a taki infantylny temat :P
    Dex
  2. Bo nigdy nie spodziewałbym się, że można nagrać album obmikrofonowując
    tweeter! Dlaczego nie mówi się o tej metodzie?
    J and D JD110
  3. Bo nagrywanie albumu to proces kreatywny i wszystkie chwyty są dozwolone.
    Łącznie z nagrywaniem basu z tweetera. Nie ma raczej nad czym tutaj
    rozprawiać
    Bass Anonim
  4. Niby tak, ale kiedy byłem kiedyś na warsztacie / wykładzie dotyczącym
    nagrywania w studio prowadzonym przez Pilicha & przyjaciół, była mowa, że
    "do studia wnosimy wyłącznie Fendera Jazz Bass lub Fendera Precision Bass i
    podłączamy go do Ampega lub SWRa, mikrofonem (wyłącznie jednym z trzech
    wymienionych modeli) celujemy trochę obok środka głośnika, tweeter ma być
    wyłączony - możecie próbować zrobić to inaczej, ale będzie gorzej". I
    choć większość śmieje się z takich "mądrych prawideł", kiedy przychodzi
    do faktycznego nagrywania wszyscy jednak asekuracyjnie starają się odtworzyć
    taką poprawną konfigurację. A tutaj taki Fieldy nagrywa tweeter :)

    Wybaczcie głupi temat ale podjarałem się tą nowinką. W ogóle nie
    wpadłbym na taki sposób nagrywania.
    J and D JD110
  5. Trochę nieumiejętnie Ci ten troll wychodzi ;)
    Dex
  6. Gdzie tu widzisz trollowanie?
    J and D JD110
  7. @J and D JD110: "do studia wnosimy wyłącznie Fendera Jazz Bass lub Fendera Precision Bass i podłączamy go do Ampega lub SWRa, mikrofonem (wyłącznie jednym z trzech wymienionych modeli) celujemy trochę obok środka głośnika, tweeter ma być wyłączony - możecie próbować zrobić to inaczej, ale będzie gorzej". (...) A tutaj taki Fieldy nagrywa tweeter :)




    I wyszło gorzej :D
    mazdah
  8. Nie wyszło gorzej, wyszło inaczej.

    Korn to nie Diana Ross czy The Marvelettes. Nie papabearyzuj się Mazdahu :D.
    Kapral
  9. Pomimo ogólnego braku zainteresowania taką muzyką z mojej strony jest to
    trick warty zapamiętania. Jak lubisz takie nowinki polecam biografię Pink
    Floydów - pracowali w czasie, gdy pieniądze z wytwórni pozwalały na
    eksperymenty typu "ciekawe jak zabrzmi gong w akwarium nagrywany mikrofonem
    pojemnościowym w foliowym worku?"

    Inną sprawą jest wartość kreatywna takich eksperymentów, a inną poziom
    efektu końcowego.
    Dante Morius
  10. @Kapral: Nie wyszło gorzej, wyszło inaczej.
    Korn to nie Diana Ross czy The Marvelettes. Nie papabearyzuj się Mazdahu :D.




    https://www.youtube.com/watch?v=WPoJWk6n84g

    OK
    sledz
  11. @Kapral: Nie wyszło gorzej, wyszło inaczej.
    Korn to nie Diana Ross czy The Marvelettes. Nie papabearyzuj się Mazdahu :D.




    No, bardzo inaczej.

    Mój ulubiony komentarz z filmiku wrzuconego przez Śledzia:

    "fieldy takes slap bass to a whole new level"

    Ale w kontekście takiego zespołu jak Korn, to wszystko się zgadza.
    mazdah
  12. No ale jednak nawet tak dziwnie brzmiąca partia jak z Freak on a Leash siedzi
    świetnie razem z pozostałymi instrumentami :) Nie wyobrażam sobie, żeby
    mogło tu bardziej basować brzmienie, nie wiem, Pilicha. Albo Burtona. Albo
    bezimiennego gościa z Limp Bizkit, jeżeli ma być podobnie gatunkowo.

    I co ważne, taki sound jest dobrze słyszalny, również na słabym
    sprzęcie.

    Prawdę mówiąc, kiedy zdecydowałem się na bas nie miałem pojęcia jak on
    "domyślnie" brzmi :D Bo przeważnie go nie słyszałem! Albo nie zdawałem
    sobie sprawy, że buczenie w tle może być jakimś instrumentem (strasznie
    odrzuca mnie, kiedy basista gra prymy ósemkami dudniąc gdzieś w dolnym
    paśmie, "bo bas ma tak grać, bo to nie gitara" - to temat na inny temat ;) ).
    A Fieldy'ego słyszałem, podobała mi się ta inność i z jego powodu
    wybrałem bas. A potem było lekkie zdziwko, że masz dudnić dołem prostszą
    wersję gitary i się nie wychylać, bo bas ma być wyczuwalny, a nie
    słyszalny.

    Jeżeli będzie mi dane w najbliższym czasie coś nagrywać (jest taka
    szansa), nie omieszkam spróbować przystawić majka do tweetera. No bo
    dlaczego nie :)
    J and D JD110
  13. @J and D JD110:
    Prawdę mówiąc, kiedy zdecydowałem się na bas nie miałem pojęcia jak on "domyślnie" brzmi :D Bo przeważnie go nie słyszałem! Albo nie zdawałem sobie sprawy, że buczenie w tle może być jakimś instrumentem (strasznie odrzuca mnie, kiedy basista gra prymy ósemkami dudniąc gdzieś w dolnym paśmie, "bo bas ma tak grać, bo to nie gitara" - to temat na inny temat ;) ).




    Dla mnie to wszystko tylko i wyłącznie kwestia koncepcji utworu czy też
    zespołu, bo np. tutaj:

    https://www.youtube.com/watch?v=Yg4Fibbj67g

    jest dudniący w dole bas ósemkami, bez którego ten numer nie miałby racji
    bytu.

    A tutaj mocno inne brzmienie, bez którego i ten utwór by - jak dla mnie - nie
    mógł istnieć.

    https://www.youtube.com/watch?v=7ZsQdLlvuk4

    I kolejna klasyka z doskonałym basem, grającym "nic":

    https://www.youtube.com/watch?v=S2Z8WIlaPH4.

    Nagrywając niedawno płytę już przed wejściem do studia WIEDZIAŁEM, że w
    niektórych kawałków nie chcę flatów. Nie i tyle. Muszą być roundy. I do
    jednego kawałka kompletnie nie pasował mi mój Precision, więc nagrałem go
    na pożyczonym Urge.

    Najważniejsza jest świadomość, wtedy nie ma problemu typu "fieldy gra
    bluesa" albo "pastorius gra korna" :P
    mazdah
  14. @sledz:

    @Kapral: Nie wyszło gorzej, wyszło inaczej.
    Korn to nie Diana Ross czy The Marvelettes. Nie papabearyzuj się Mazdahu :D.




    https://www.youtube.com/watch?v=WPoJWk6n84g

    OK


    Czy 4'33 Johna Cage'a to sztuka?

    Czy Kazimierza Malewicza "Czarny Kwadrat na Białym Tle" to sztuka?

    Co definiuje jakość brzmienia basu? Czy jest absolutna, czy może
    kontekstualna?
    Kapral
  15. @Kapral:

    @sledz:

    @Kapral: Nie wyszło gorzej, wyszło inaczej.
    Korn to nie Diana Ross czy The Marvelettes. Nie papabearyzuj się Mazdahu :D.




    https://www.youtube.com/watch?v=WPoJWk6n84g

    OK


    Czy 4'33 Johna Cage'a to sztuka?
    Czy Kazimierza Malewicza "Czarny Kwadrat na Białym Tle" to sztuka?

    Co definiuje jakość brzmienia basu? Czy jest absolutna, czy może kontekstualna?


    Naturalnie, wszystko zależy od kontekstu i żadnej wartości estetycznej nie
    sposób kwestionować. Kultura jest cieczą, którą można przelać ze szkła
    kryształowego do plastikowego kubeczka, dlatego też polskie oczepiny niczym
    nie ustępują (bo według jakich znów wydumanych kryteriów miałyby?)
    tragediom Sofoklesa.
    sledz
  16. @sledz: Kultura jest cieczą, którą można przelać ze szkła kryształowego do plastikowego kubeczka, dlatego też polskie oczepiny niczym nie ustępują (bo według jakich znów wydumanych kryteriów miałyby?) tragediom Sofoklesa.




    Tak właśnie to wygląda.

    Dla ludzi mających ubaw z okazji dożynek przy muzyce typu prowincja-disko we
    wsi pod Lublinem, "4'33" będzie jakimś ponurym absurdem (chociaż śmiem
    twierdzić, że użyliby innego słownictwa na określenie domniemanej jakości
    tego utworu).

    Naturalnie wszystko jest przedmiotem dyskusji i może zostać poddane w
    wątpliwość (bądź wręcz powinno), ale nie istnieje żadna obiektywna miara
    wartości sztuki. I ja znalazłbym kryteria, wedle których oczepiny ustępują
    tragediom Sofoklesa, ale potrafię też znaleźć takie, które nie ustępują,
    a wedle których nawet je przewyższają.
    Kapral
  17. Mieszacie pojęcia kultury i rozrywki panowie filozofowie. ;)
    zakwas
  18. Szanowny Panie Michale, w całej swojej obszernie wypełnionej obiektywizmem
    osobie, niechże Pan mi zechce powiedzieć, w którym miejscu przebiega między
    jednym a drugim granica?
    Kapral
  19. A ja chciałbym się dowiedzieć z jakiego powodu utwory Korna miałyby być
    oczepinami, a np. utwory które podesłał Mazdah tragediami Sofoklesa.
    J and D JD110
  20. @Kapral: Szanowny Panie Michale, w całej swojej obszernie wypełnionej obiektywizmem osobie, niechże Pan mi zechce powiedzieć, w którym miejscu przebiega między jednym a drugim granica?




    Nie mi wyznaczać, ale porówńywanie discopolo do Cage'a to jawne nadużycie.
    :>

    Najprostszy sposób rozróżnienia jest taki, że rozrywka pozbawia Cię
    refleksji, kultura do niej zmusza. ;)
    zakwas
  21. Oczywiście jest to nadużycie, wynikło z egzageracji, której dopuściłem
    się celem zwiększenia czytelności tego, co do przekazania miałem.

    Ale Ty Kolego takoż odnosisz się do skrajności, a wszyscy tutaj wiemy, że
    nie o skrajności chodzi.

    Papa Roach, przykładowo, zespół, którego nie darzę jakimś nadzwyczajnym
    szacunkiem, był dla jednego z dalszych moich znajomych onegdaj, sztuką
    głęboką i generującą przemyślenia.

    Dla mnie przesłanie było cokolwiek płaskie, a muzyka średnia.

    Jaką to cenzurkę wystawia muzyce? W mojej ocenie mało istotną - znacznie
    więcej mówi o ludziach.
    Kapral
  22. @zakwas:
    Najprostszy sposób rozróżnienia jest taki, że rozrywka pozbawia Cię refleksji, kultura do niej zmusza. ;)




    Nie. Rozrywka to taki sam element kultury, jak sposób spożywania posiłków
    (rękoma, przy użyciu drogiej zastawy, ze wspólnej miski, w odosobnieniu, w
    pośpiechu, etc.), czy religijność. Można więc mówić o kulturze szerszych
    kręgów, jak też o kulturze, nazwijmy to, jednostkowej. Czy ktoś w obecnym
    gronie dysponuje narzędziami pozwalającymi zmierzyć jakość kultury,
    zwłaszcza tej rozumianej szeroko? Nie sądzę, ale z jakiegoś sekretnego
    powodu bawi mnie wiara w zupełną swobodę pojmowania i totalne
    relatywizowanie estetyki. :D
    sledz
  23. Z jakiej przyczyny Cię to bawi? I co rozumiesz przez "wiarę w zupełną
    swobodę pojmowania i totalne relatywizowanie estetyki"?

    Co zabawnego jest w swobodzie w postrzeganiu estetyki? A w relatywizowaniu?
    Kapral
  24. @sledz:

    @zakwas:
    Najprostszy sposób rozróżnienia jest taki, że rozrywka pozbawia Cię refleksji, kultura do niej zmusza. ;)


    Nie.


    Tak.
    zakwas
  25. Dalej nie rozumiem dlaczego Korn i Fieldy są porównywani do oczepin :) Utwory
    wcale nie są trywialne. Myślę, że można się od nich sporo nauczyć nt.
    rytmu i groove'u.
    J and D JD110
  26. Brzmieniowo są... byli ciekawi. Po prostu, taka ciekawostka. Nie chcieli być
    kolejnym zespołem brzmiącym podobnie na patentach innych. A przynajmniej tak
    wnioskuję z tego co grają :)
    inches666
  27. J and D JD110 wrote:
    Dalej nie rozumiem dlaczego Korn i Fieldy są porównywani do oczepin :) Utwory wcale nie są trywialne. Myślę, że można się od nich sporo nauczyć nt. rytmu i groove'u.



    W żadnym miejscu nie użyłem takiego porównania i nie miałem go nawet na
    myśli. Ale to interesujące, że Ty, nawet pozornie wypierając, doszedłeś
    do tego właśnie porównania. :D

    Kapral wrote:
    Z jakiej przyczyny Cię to bawi?



    sledz wrote:
    z jakiegoś sekretnego powodu



    i niech tak pozostanie.
    sledz
  28. Przykro mi, że tak ucinasz jedną z najciekawiej się rozwijających dyskusji
    na Basoofce od kilku lat :D.
    Kapral
  29. Korn wypracował sobie fanów a także jak widać konstruktywnych krytyków :D
    inches666
  30. @J and D JD110: Niby tak, ale kiedy byłem kiedyś na warsztacie / wykładzie dotyczącym nagrywania w studio prowadzonym przez Pilicha & przyjaciół, była mowa, że "do studia wnosimy wyłącznie Fendera Jazz Bass lub Fendera Precision Bass i podłączamy go do Ampega lub SWRa, mikrofonem (wyłącznie jednym z trzech wymienionych modeli) celujemy trochę obok środka głośnika, tweeter ma być wyłączony - możecie próbować zrobić to inaczej, ale będzie gorzej". I choć większość śmieje się z takich "mądrych prawideł", kiedy przychodzi do faktycznego nagrywania wszyscy jednak asekuracyjnie starają się odtworzyć taką poprawną konfigurację. A tutaj taki Fieldy nagrywa tweeter :)

    Wybaczcie głupi temat ale podjarałem się tą nowinką. W ogóle nie wpadłbym na taki sposób nagrywania.




    Zdanie Pilicha to imo można sobie w rzyć wsadzić. Zacząłem tak uważać od
    czasu, gdy zobaczyłem na jutubie jak za przeproszeniem pierniczy, że nasza
    pierwsza gitara zależy od tego czym jeździ nasz stary, bo jak jeździ
    maluchem, to musimy się bawić w tanią chińszczyznę (!!!), a druga jego
    jakże wspaniała wypowiedź to "czego basista nie dogra, to dowygląda, a ja
    doświecę *w tym miejscu chwali się diodami w swoim Mayonesie*". Żenujący
    poziom.

    Do studia tylko Fender? To też jest śmieszne. Nie jestem hejterem tej marki i
    daleko mi do tego, bo sam kiedyś marzyłem o preclu. Ale takie pierniczenie
    przyprawia mnie o mdłości.
    bassman666
  31. A moim zdaniem, wszystkie trzy stwierdzenia, to prawda. Z tym, że dwie
    pierwsze tyczą się nie tylko basistów, ale muzyków w ogóle.
    zakwas
  32. @bassman666:

    @J and D JD110: Niby tak, ale kiedy byłem kiedyś na warsztacie / wykładzie dotyczącym nagrywania w studio prowadzonym przez Pilicha & przyjaciół, była mowa, że "do studia wnosimy wyłącznie Fendera Jazz Bass lub Fendera Precision Bass i podłączamy go do Ampega lub SWRa, mikrofonem (wyłącznie jednym z trzech wymienionych modeli) celujemy trochę obok środka głośnika, tweeter ma być wyłączony - możecie próbować zrobić to inaczej, ale będzie gorzej". I choć większość śmieje się z takich "mądrych prawideł", kiedy przychodzi do faktycznego nagrywania wszyscy jednak asekuracyjnie starają się odtworzyć taką poprawną konfigurację. A tutaj taki Fieldy nagrywa tweeter :)

    Wybaczcie głupi temat ale podjarałem się tą nowinką. W ogóle nie wpadłbym na taki sposób nagrywania.




    Zdanie Pilicha to imo można sobie w rzyć wsadzić. Zacząłem tak uważać od czasu, gdy zobaczyłem na jutubie jak za przeproszeniem pierniczy, że nasza pierwsza gitara zależy od tego czym jeździ nasz stary, bo jak jeździ maluchem, to musimy się bawić w tanią chińszczyznę (!!!), a druga jego jakże wspaniała wypowiedź to "czego basista nie dogra, to dowygląda, a ja doświecę *w tym miejscu chwali się diodami w swoim Mayonesie*". Żenujący poziom.

    Do studia tylko Fender? To też jest śmieszne. Nie jestem hejterem tej marki i daleko mi do tego, bo sam kiedyś marzyłem o preclu. Ale takie pierniczenie przyprawia mnie o mdłości.


    A jego ostatni filmik z bassplayer pokazuje jakim jest niesamowitym burakiem
    :)
    Dex
  33. @Dex:

    @bassman666:

    @J and D JD110: Niby tak, ale kiedy byłem kiedyś na warsztacie / wykładzie dotyczącym nagrywania w studio prowadzonym przez Pilicha & przyjaciół, była mowa, że "do studia wnosimy wyłącznie Fendera Jazz Bass lub Fendera Precision Bass i podłączamy go do Ampega lub SWRa, mikrofonem (wyłącznie jednym z trzech wymienionych modeli) celujemy trochę obok środka głośnika, tweeter ma być wyłączony - możecie próbować zrobić to inaczej, ale będzie gorzej". I choć większość śmieje się z takich "mądrych prawideł", kiedy przychodzi do faktycznego nagrywania wszyscy jednak asekuracyjnie starają się odtworzyć taką poprawną konfigurację. A tutaj taki Fieldy nagrywa tweeter :)

    Wybaczcie głupi temat ale podjarałem się tą nowinką. W ogóle nie wpadłbym na taki sposób nagrywania.




    Zdanie Pilicha to imo można sobie w rzyć wsadzić. Zacząłem tak uważać od czasu, gdy zobaczyłem na jutubie jak za przeproszeniem pierniczy, że nasza pierwsza gitara zależy od tego czym jeździ nasz stary, bo jak jeździ maluchem, to musimy się bawić w tanią chińszczyznę (!!!), a druga jego jakże wspaniała wypowiedź to "czego basista nie dogra, to dowygląda, a ja doświecę *w tym miejscu chwali się diodami w swoim Mayonesie*". Żenujący poziom.

    Do studia tylko Fender? To też jest śmieszne. Nie jestem hejterem tej marki i daleko mi do tego, bo sam kiedyś marzyłem o preclu. Ale takie pierniczenie przyprawia mnie o mdłości.


    A jego ostatni filmik z bassplayer pokazuje jakim jest niesamowitym burakiem :)


    Przecież odkąd powstała kreskówka Kapitan Bomba, hasło "napierdalaaaać!!"
    jest jednym z najczęściej słyszanych na koncertach, niczego buraczanego nie
    odnotowałem. Krasomówcą nie jest, ale to chłopak po zawodówce (albo
    technikum).

    Co do studia, Fendera i Ampega - ja mam, bo robi robotę jak nic innego.

    Po prostu wchodzisz, podpinasz, stroisz, ustawiasz głośność i masz
    brzmienie na całą płytę, czegokolwiek (praktycznie) byś nie grał
    (ostatnio raz zmieniłem struny, bo potrzebowałem roundów i raz użyłem
    innego basu - też Fendera). Próbowałem z tym skończyć ;) i kupiłem
    DOSKONAŁY wzmacniacz: w pełni lampowa, 30W konstrukcja zaprojektowana przez
    Dave'a Greena (Matamp!) i ręcznie złożona między innymi przez niego.

    Przez 2 tygodnie nie odpalałem Ampega, co by się ucho przyzwyczaiło. I
    słusznie - dzisiaj odpaliłem i pierwsze wrażenie było takie, że wywaliłem
    kupę kasy na wzmacniacz, który i tak nie jest lepszy od moich poprzednich :P
    mazdah
  34. Damn, właśnie obejrzałem sobie ten filmik z Pilichem z BassPlayers Live i
    faktycznie dresiasto wyszedł. Właśnie jestem wczuty od kilku dni w
    oglądanie Michaela Manringa na tej samej scenie i nie mogę wyjść z podziwu
    jak sympatycznie i skromnie się on prezentuje.
    J and D JD110