Najczęstsze błędy i wpadki młodych gniewnych basistów

Załączniki

Witam!

Chciałbym się z Wami podzielić swoimi przemyśleniami, na temat
najpospolitszych wpadek młodych basistów. Czyli co należy robić na
początku przygody z basem, a czego nie należy, pomimo pozornego
przeświadczenia o słuszności takiego a nie innego zachowania. Błędy i
ślepe uliczki postarałem się podzielić na 5 kategorii, z których każda ma
olbrzymi wpływ na nasze dalsze granie.

Kolejność jest przypadkowa, jednak przypadkowość wynika z moich
przemyśleń dotyczących “ważności” poszczególnych punktów. Należy
zaznaczyć, ze każdy z nas ma inna gradacje potrzeb (co samo w sobie już
może być błędem). Myślę ze zanim przejdę do właściwego rozwiana,
zobowiązany jestem zadąć Wam, a może raczej każdy z Was powinien sam sobie
zadąć jedno podstawowe pytanie: Dlaczego gram na gitarze basowej. Co chce w
tym temacie osiągnąć. Czym dla mnie jest gra na boso owce. Dopiero jak sobie
zdałem sprawę z powodów dla których gram na basie, co chce osiągnąć, kim
później chciałbym być, udało mi się odpowiednio dostosować tryb pracy,
znalazłem wewnętrzna sile na granie w każdym wolnym czasie, potrafiłem
wytłumaczyć rodzinie, co to dla mnie znaczy, a moja rodzina widząc moje
zaangażowanie, potrafiła mnie zrozumiec.Reasumujac wstęp, pamiętajmy o
jednej ważnej sprawie, nie da się być dobrym w czymś co nie jest dla nas
sensem życia. Szybko nas to znudzi i z grania (lub robienia czegokolwiek
innego) nic nie wyjdzie.

1. Muzyka

Często rozpoczynając nasz przygodę z muzykowaniem, jesteśmy pod ogromnym
wpływem naszych Idoli, chcielibyśmy grac jak oni. Sama w sobie chęć
naśladowania kogokolwiek nie jest zła, błędem jednak będzie ograniczanie
się tylko do naśladowania jednej osoby/stylu w muzyce. Jeśli decydujemy się
na muzykowanie, to pomimo swoich chęci lub niechęci, należy słuchać jak
najwięcej muzyki, i to niekoniecznie tego konkretnego stylu który chcemy
uprawiać. Trzeba pamiętać ze muzyk musi być człowiekiem uniwersalnym,
obeznanym w świecie muzyki, potrafiącym odnaleźć się w każdym gatunku.
Pomimo niechęci należy słuchać jak najwięcej Jazzu, to jest muzyka dla
mużyków, potrafiąca rozwijać, tylko poprzez słuchanie. I pamiętajmy żeby
nie ograniczać się tylko do Basistów Jazzowych, lub ich solowych projektów.
Polecam słuchać wszystkiego co ma dobre instrumentarium. Nie będę polecał
żadnych wykonawców, bo w pewnym sensie narzuciłbym wam ograniczenie.
Poszukajcie i posłuchajcie sami.

2. Teoria

“Zajmę się teoria jak już się nauczę grac”, “gram proste rzeczy,
wiec teoria mi niepotrzebna”, “teoria ogranicza” – To SA najczęściej
powtarzane “dogmaty” młodych mużyków. “Należy się teorii nauczyć,
żeby się od teorii wyzwolić” – To jest jedyny prawdziwy DOGMAT muzyka. W
graniu, ćwiczeniu i tworzeniu, nie powinniśmy mięć żadnych ograniczeń.
Granie na “czują” dobre jest przy ognisku, w towarzystwie piwka. Jeśli
mamy zamiar robić coś dla ludzi, to musimy. Chociażby z szacunku dla
słuchacza, wiedzieć co gramy. Znajomość teorii jest nieoceniona w tworzeniu
ciekawych groove’ow basowych, pochodów i improwizacji. Wypada wiedzieć tez co
właśnie zagrał inny członek naszego zespołu, i dlaczego. No i co w
związku z tym powinniśmy zagrać my. Muzyka, dokładnie tria opisuje
zależności pomiędzy dźwiękami, następstwa i konsekwencje stosowania
rożnych rozwiązań. Oczywiście zdąża się ze pojawi się “naturszczyk”
nie znający teorii, a potrafiący idealnie się zastosować do prawideł
teoretycznych. Nie jednak co liczyć na to, ze to właśnie nam się
przytrafiło, i mamy “talent od Boga”. Talent to 10% reszta to ciężka
praca. I nikogo to nie ominie. Tworzenie muzyki bez podstaw teoretycznych
opiera się na metodzie prób i błędów. Mając podstawy ograniczamy się
tylko do metody prób. Namawiam wiec – Uczcie się Teorii, to na pewno nie
jest czas stracony!!

3. Sprzęt

Ha! No wreszcie czas na instrument. Ale czy basowanie to tylko basówka ?? No
ale po kolei. Najczęściej powtarzanym błędem jest zakup cienkiego sprzętu
“ do nauki”. “Jak już się nauczę grac (jak już się nauczysz grac,
synu..)to kupie sobie porządny sprzęt”. Za takie gadanie powinni palić na
stosie. Sprzęt tani (do nauki – bleee), to nie są instrumenty, to
narzędzia tortur. Stawiając swoje pierwsze kroki w świecie muzyki, przy
użyciu sprzętu “wypaczającego”, spowoduje tylko zniechęcenie,
ewentualnie zarzucenie pomysłu uprawiania szlachetnej sztuki grania. I to
chyba wcale nie jest najgorsze. Najgorsze jak pomimo cienkiego sprzętu, nie
nadającego się do grania, ćwiczymy i gramy nadal. Wyrabiamy sobie wtedy
maniery, które w zderzeniu ze sprzętem porządnym powodują załamanie.
Okazuje się ze pomimo strasznej ilości czasu spędzonego na nauce, tak
naprawdę nic nie potrafimy. Pojawiają się błędy artykulacyjne, mamy
problemy z zagraniem prostych rzeczy, a dźwięk który się wydobywa ze
wzmacniacza, jest bardzo daleki od tego co chcielibyśmy usłyszeć. No i
dopiero wtedy mamy problem, co zrobić żeby złe maniery zlikwidować, i
zacząć grac porządnie. Jak wiadomo nie od dziś, ciężko z człowieka
wykurzyć złe nawyki. Tak wiec nie należy oszczędzać na sprzęcie, a
kupowanie takowego powinno się odbywać przy udziale doświadczonego już
muzyka, ewentualnie w sklepie co do którego mamy pewność, ze sprzedawcy
pracujący tam, doradza nam naprawdę dobrze. (z doświadczenia wiem, ze jak
się nie wie co się chce, to sprzedawca ma pełne pole do popisu i na 90%
kupimy to co on chce nam sprzedać, co nie zawsze zbiega się z naszymi
potrzebami). Polecam również lekturę forum muzycznego
Pilicha (www.pilichowski.pl).

Wzmacniacze, piece, kombosy, głowy paczki i inne duperele, to sprawa
drugorzędna, aczkolwiek mająca ogromny wpływ na jakość wydobywanych przez
nas z gitary dźwięków. Ważne jest żeby nasze nagłośnienie przekazywało
wiernie to co robimy z basówką, żeby przy podbijaniu basów lub głośności
się nie przesterowywało. Sprzęt słabej jakości będzie kryl nasze błędy,
które bezlitośnie wylizą przy pierwszej okazji. Równie ważne jest, aby w
pierwszych latach naszej przygody z basem, nie używać różnorakich
przesterów, kaczek i efektów. To są urządzenia, które tuszują niepoprawne
granie i używanie instrumentu. Może, i na pewno wypaczy to nasze granie.
Urządzenia tego typu są dla ludzi potrafiących już grac, i w żadnym
wypadku nie mogę ich polecić początkującym.

Polecam tez dużo grac na sucho, bez wzmacniacza. Pozwoli to nam poznać
instrument, jego brzmienie “z dechy”. Będziemy wiedzieli jak się
zachowuje przy graniu rożnymi technikami.

4. Ćwiczenia

Co ćwiczyć i jak ćwiczyć, żeby się wyćwiczyć, a nie przećwiczyć.
Bezwzględnie należy ćwiczenia techniki powiązać z teoria, i ćwiczyć
sobie gamy. Nigdy nie ćwiczcie albo prawej albo lewej ręki. Zawsze ćwiczcie
obydwie. Nie ograniczajcie się tez do jednej techniki gry. Pamiętajcie ze
granie kostka/palcami, to nie jest żaden wstyd, to jest inna technika i
należy ja opanować. Nie rzucajcie się tez na granie kciukiem, bo to technika
wymagająca sporego ogrania instrumentu. Slap jest bardzo efektowny, ale bez
odpowiednich podstaw będzie dla nas gwoździem do trumny. Ja proponuje
początkującym basistom aby wstrzymali się, i do slapu przystąpili dopiero
po opanowaniu innych technik.

Same ćwiczenia nie powinny być nudne, bo spowodują zniechęcenie.
Powinniśmy materiał ćwiczeń dobierać sobie tak, żeby był jak najbardziej
zróżnicowany, a jednocześnie musi być spójny merytorycznie. Jeśli
ćwiczymy utwory innych, to starajmy się je zrozumieć, pozwoli nam to dobrze
je zagrać. Ćwiczenia prowadzimy zawsze z metronomem, rozpoczynając o wolnego
tempa, przyśpieszając w miarę jak likwidujemy błędy. Warto również grac
na basie podczas słuchania muzyki. Takie ćwiczenia wyrabiają u nas słuch.
Ćwiczenia rytmiki i podziałów nietypowych (choć ostatnio bardziej typowych
niż “typowe”), np. ¾, 5/6 ,7/8 itd.. Gra triolami, sekstolami. To
wszystko są elementy żmudnej, ale koniecznej do wykonania pracy.

Jeśli zaczynają nas bolec kończyny, to ćwiczenia należy przerwać, wyjść
na spacer, zająć się czymś innym, i dać ciału odpocząć. Na silę nic
nie osiągniemy. A zakwasy, otarcia, popuchnięte palce, to coś co każdy z Nas
przechodził. Przejdzie z czasem. Ważne jest jednak żeby na sile nie zmuszać
organizmu do nadmiernego wysiłku. Naderwanie ścięgien czy mięsni wykluczy
nas z gry na dłużej niż zakwasy.

Podczas grania skupiajmy się bardziej na tym co i jak gramy, niż na
siłowo-wyczynowo- sportowym systemie prędkościowym. Prędkość przyjdzie z
czasem. Jak będziemy grac powoli i dokładnie, to zagranie tego samego
szybciej, przyjdzie samo, i na pewno szybkie granie na sile wydłuży tylko
czas potrzebny na opanowanie ćwiczenia.

W miarę możliwości nagrywajmy się podczas ćwiczenia, aby później moc na
zimno przeanalizować sobie przerobiony materiał.

5. Gra w zespole, gra solowa.

Każdy basista, nawet jeśli jest basista solowym, gra z innymi muzykami. Nigdy
nie będziemy dobrym solista nie będąc dobrym sidemanem. A dobrym sidemanem
nie będziemy, jeśli nie będziemy słuchać innych instrumentów.
Szczególną uwagę powinniśmy zwracać na prace z perkusista. To ten
człowiek z pałeczkami jest motorem napędowym sekcji, a sekcja napędza cały
zespół. Bez dobrej sekcji nie będzie dobrej muzyki. Pamiętajcie o tym a
reszta przyjdzie sama.

Podsumowując, powyższy tekst pisałem opierając się na własnych
doświadczeniach, jak znam życie, to pewnie inny basista będzie miał inne
podejście do szczegółów. Założę się jednak, ze ramy pozostaną takie
same. Pamiętajcie wiec, ze bez ćwiczenia nie dojdziecie daleko, a dobre
ćwiczenia skracają czas potrzebny na naukę. Warto również znaleźć
nauczyciela, który czas potrzebny na eksperymenty i samodzielne poszukiwania,
skróci do minimum. Pozdrawiam i życzę wielu radosnych godzin spędzonych z
instrumentem.

Fatso

-