Przeróbki bassu pasywnego Sounder

Niedawno dostałem za darmo bass soundera. Mimo firmy i jakości wykonania nie jest źle i mogę sie przy nim trochę pobawić. Czy macie jakieś sugestie przeróbek lutniczych (dysponuję narzędziami i nie boję sie za bardzo o niego). Gdybym coś robił, to jak z malowaniem? W elektronice dość się orientuję więc wielkiego problemu nie ma 🙂 Jakaś wymiana, przewijanie przetworników, lepsze potencjometry, ekranowanie? Jak to wykonać w tym przypadku? Co warto zrobić i czy w ogóle? Proszę sceptyków o umiarkowany hejt

Załączniki

-

Jak Ty oceniasz wpis?

Wiesz po co są te ikonki?

Wpisy są prywatnymi opiniami poszczególnych autorów.

Komentarzy: 9

  1. Naprawdę, jeden temat Ci wystarczy.

    Nie ubłagasz nas o umiarkowany hejt. Sounder to szrot podłego sortu i
    parszywej proweniencji i bardzo duże prawdopodobieństwo, że zmarnujesz kupę
    kasy ładując ją w coś, co i tak przysłowiowo "strzeli Ci gryfem w pysk".
    Malowanie profesjonalnie (u lutnika) wyjdzie drożej niż cena nowego Soundera,
    możesz najwyżej iść do znajomka z aerografem, czy do zaprzyjaźnionego
    lakiernika. Co do bebechów i hardwareu, jasne, możesz dodać nowe, lepsze i
    pewnie jakoś to zabrzmi. Jeśli planujesz je wykorzystać później (np. w
    lutniczym projekcie albo ulepszaniu czegoś solidniejszego) to możesz śmiało
    inwestować.

    Pokaż zdjęcia tego Soundera.
  2. www.ilko.pl/images/kominek4.gif

    Jedyna sensowna opcja jaką widzę.

    Nie mogłem się powstrzymać. :D
  3. zrób ninjamasakratora - dwie przystawki P sklejone w humbucker i twinjazz i do
    tego przystawka gitarowa.
  4. Ogólnie można złapać za młotek, gwoździe i zrobić z tym obleśnym
    kawałkiem płyty wiórowej co Ci się widzi ... to i tak będzie tylko sounder
    ... zawsze to zostaje opcja dodatkowego opału na zimę jak coś nie wyjdzie :)
  5. Panowie, panowie, tyle nienawiści, tyle hateu, po co to wszystko, ja się
    zapytowywuję ... Przecież na początek wystarczy koledze pewna drobna
    modyfikacja, która nie kosztuje dużo czasu i pieniędzy (no może trochę
    wysiłku), a która znacząco podniesie wartość jego instrumentu.

    Weź proszę bas za gryf, i ostrożnie ustaw go w rogu pokoju, tak aby gryf
    opierał się stabilnie o ścianę, a korpus o podłogę.

    Następnie udaj się do przeciwległego rogu pokoju i stań dokładnie na
    wprost basu. Zadbaj aby żaden przedmiot nie zasłaniał Ci widoku.

    Teraz odlicz do trzech. Na trzy rusz pędem w kierunku Soundera, zaś w
    odległości metra 1-2 od instrumentu odbij się mocno od ziemi, czyniąc
    wyskok w górę, optymalnie z kątem spadania 45% (wtedy, jak nauczał Newton,
    jest największy tzw. "cug grawitacyjny"). Podczas spadania wystaw prawą
    nogę, najlepiej obutą w ciężki kamasz, w którym Twój tata odbywał
    przymusową służbę wojskową latem 68 r., i jebnij z nią z całej siły w
    miejsce w którym gryf łaczy się z korpusem.

    Dzięki temu prostemu zabiegowi będzie łatwiej umieścić ją w kominku i
    zwiększa to pewność że gitara spali się w całości.

    Pozdrawiam i trzymam kciuki za powodzenie Twoich starań,
  6. To sobie koledzy ulżyli.. ;)

    Ja napisze tak: Jeśli chcesz z tego zrobić wiosło do grania to szanse są
    marne. Jeśli natomiast lubisz dłubać chcesz pobawić się w lutnika to
    lepszej okazji nie będzie.

    Ja ćwiczyłem np. malowanie korpusu na żywym organizmie czyli sprzęcie
    docelowo przeznaczonym do uzytku i było trochę strach, chociaz w sumie dałem
    radę. Teraz np chciałbym spróbować własnoręcznego szlifu progów i taki
    sounder bardzo by mi się w tym przydał. Jak będziesz chciał go spalić,
    chętnie przygarnę ;)

    Pozdrawiam
  7. Pitolicie panowie.

    Jak lubisz się bawić przelutuj elektronikę, wyekranuj (mamy o tym świetny
    artykuł w czytelni). Nie warto ładować w to lepszych przetworników bo to
    koszt przewyższający ten bas, ewentualnie można sobie samemu zrobić ale to
    już jest trochę wiedzy i chęci do zabawy bardziej niż do grania. Można
    pogrzebać w kieszeni gryfu i ją wyczyścić itd.

    Ogólnie jak coś będzie > 50 to nie warto, ale jak "za darmo" czyli do
    zrobienia samemu, to śmiało, miłej zabawy i nauki :)
  8. A już wszyscy piszą że do pieca i do pieca + kung fu :)

    Ciekawe ilu by spaliło jak by sami dostali/mieli takowego :P

    Ja bym do postu Dantego dopisał, żebyś wziął pod uwagę
    przeróbkę na fretlessa
  9. Dzięki za wszystkie odpowiedzi, szczerze to mam o sounderze takie samo zdanie
    jak Wu a żarty o sounderach są powszechne wśród środowiska
    gitarzystów/basistów. Po prostu dostałem bass za darmo, trochę się na nim
    pouczyłem, jeśli będę chciał coś lepszego to kupię, myślałem jedynie
    nad czymś, co pozwoli mi rozwinąć jakieś tam umiejętności manualne i
    wiedzę, nawet o taki shitowych wiosłach. Ten wytwór hydraulików i tak
    pewnie skończy kiedyś jako mebel rozwalony na jakimś pomniejszym koncercie
    ;)

    Dzięki wszystkim o podejściu bardziej pozytywnym za komentarze, może coś
    podłubię, a powyżej 50 ani myślę wydawać ;)
Napisz odpowiedź