3 pytania na temat kreowania brzmienia

Witam

Jestem szczęśliwym posiadaczem head-a Hartke 2000. W ramach eksperymentów
brzmieniowych rozglądam się za czymś z parametryczną korekcją dźwięku. W
związku z tym mam 3 pytania.

1. Czy Waszym zdaniem brzmienie lepiej kształtuje się pokrętłami w stylu
Ashdown MAG300, Gallien BL600, czy raczej korektorem jak w Hartke 3500, TE?

2. Czy ktoś z Was ogrywał lub miał do czynienia z wynalazkiem z tytułu?
www.samsontech.com/products/productpage.cfm?prodID=17

3. w/g Was podbicie/wyciszenie jakiej/jakich częstotliwości daje
charakterystyczny rockowy pomruk gitary basowej?

Wiem, że na brzmienie ma wpływ cała masa czynników od gitary poprzez kable,
wzmacniacz, a skończywszy na kolumnach.

Moje zdanie na temat kreacji brzmienia przy użyciu pokręteł w stylu Ashdown MAG300, Gallien BL600 oraz korektorów takich jak Hartke 3500, TE.
Czy miałem wcześniej do czynienia z headem Hartke 2000 lub wynalazkiem z tytułu?
Która częstotliwość należy podbić lub wyciszyć, aby osiągnąć charakterystyczny rockowy pomruk gitary basowej?
Jakie heady z pokrętłami są polecane do eksperymentowania z brzmieniem mojego basu?
Czy lepszym rozwiązaniem do ustawiania dźwięku jest korektor czy pokrętła w stylu Ashdown MAG300, Gallien BL600?
Jaka częstotliwość powinna być podbita, aby uzyskać głęboki pomruk w mojej grze na basie?
Czy warto eksperymentować z różnymi headami, aby znaleźć swój ulubiony sound?
Czy kable mają wpływ na kreowanie brzmienia i czy warto inwestować w lepsze kable?
Jakie instrumenty oraz sprzęt zwiększają wyrazistość brzmienia mojego basu?
W jakim celu powinienem stosować korektor w swoim headzie i jakie są jego najważniejsze funkcje?

9 komentarzy

  1. Kapral

    Pierwsze pytanie jest bez sensu, to kwestia gustu, chociaż więcej
    częstotliwości ogarniesz korektorem graficznym. Ale to też zależy od
    korektora, bo niektóre TE mają np. 12 suwaków, a Mesa Boogie ma 5.

    Trzecie pytanie – nie ma czegoś takiego jak charakterystyczny rockowy pomruk
    gitary basowej. Jest to tak szerokie pojęcie, że pięć osób będzie
    rozumiało przez to pięć różnych rzeczy. Od siebie powiem, że w
    niektórych gitarach (mahoń, olcha, orzech) podbicie niskiego środka doda
    pomruku.

  2. tytus

    popieram kaprala.każdy ma swoje wyobrazenie rockowego pomruku.ja uksztaltowalem
    sobie, jak ja to nazywam, okragle brzmienie.dość mocno podbity dol i mocna gora
    z srednim srodkiem…jak to dobrze polaczysz to ci wyjdzie efekt „oplywania
    dźwiękiem struny”. trudno to wytlumaczyc.jakby pelne pasmo.kopniecie od dolu
    ale szklanka u góry…xD

  3. Hoo-Bee

    A moim zdaniem temat jest nader ciekawy, tylko pytania są niewłaściwie
    zdefiniowane. Proponuję przedefiniowanie. Np:

    Np 1/3: Czy zdaniem szanownej większości statystycznej forumiaków
    „rock” to „Uśmiech Romana” (z wycięciem „telefonicznego
    środka” – w którym udziela się np. gitaryssta rytmiczny z ustawieniem w
    „brzytewkę”)) na lekkiej lampie, albo które pasma podbić, a które
    filtrowąć – by reszta zespołu nie zamąciła naszego grania?

  4. pinio

    Witam

    Hah, trafnie to ująłeś Hoo-Bee. Inaczej sprzęt brzmi jak gramy sami.
    Często jest tak, że ktoś ustawia sobie gitarę (nieważne czy bas czy
    solówa) grając sam. Brzmienie niemal powala na kolana 😉 Potem jak jedzie
    cała kapela to okazuje się, że kicha. Albo go nie słychać, albo zabiera
    całe pasmo akustyczne i gubią się granice pomiędzy instrumentami. Ja
    ostatnio po małej walce z korektorem ustawiłem podbicie w okolicy 120Hz,
    tłumienie w okolicy 800Hz-1kHz i podbicie w okolicach 4kHz. Do tego
    nieznacznie podbicie basu i wysokich na gitarce (lepszy efekt niż basy i
    wysokie na wzmaku). Tym samym obaliłem swój własny mit o tym, że należy
    dawać dużo niskiego dołu. Przynajmniej w muzyce okołometalowo-rockowej.
    Przynajmniej nie na 2 kolumnach 15″ bo muł idzie okropny.

    Pozdrawiam

  5. Hoo-Bee

    pinio – mam te same doświadczenia: jak gramw garażu z kolesiami, w składzie
    perka, bas, szóstka (rytmiczne) i sax (wiodąco-solowy) to inaczej kręcę
    gałami – a jak ustawię sobie „akompaniament” z automatu perkusyjnego (mojego
    ukochanego RB-338 – z kompa przez wieżę) i chce nagrać linię basu pod
    późniejsze wyżywanie się na kongach, to muszę zrobić coś zupełnie
    innego. A i jedno i drugie śmiem uważać za BARDZO rockowe 😉

  6. Cidiuss

    I podobnie. Usmiech romana jest fajny solowo, albo w domku. Ale na próbach
    przeważnie

    brakuje nam środka – a gitarzysta zjada mi górę (dodajmy do tego że gain
    będzie miał

    wysoki). Kaplica. Chyba że gitarzysta przerzuci się na środek, a my
    zrobimy

    „Uśmieszek”. Wtedy zaczyna się jazda 🙂

    Ostatnio powiem że udało mi się stworzyć bardzo przyjemne brzmienie.

    Grałem na Przystawce preclowej, bliżej mostka. Na piecu górę miałem
    obciętą

    (ale na basiku nie, bo mam potencjometr do obcinania góry :))

    jakoś między 1/3 a połową, niższe pasma środka na 2/3, wyższe pasma
    środka – śladowo

    (prawie wycięte). Góry za to powyżej 3/4.

    Brzmienie było bardzo bardzo fajne. Miałem dużo dołu, trochę środka,

    i ten środek sprawił że nawet wokalista zauważył że bas jest
    „złowrogi”.

    On po prostu mruczał, mruczał strasznie nisko.

    Wszystko było ok. Mnie było słychać dobrze, Gitarzysta sobie pocinał jak
    chciał

    i było bardzo wporządku.

    Takie ustawienie mi bardzo bardzo odpowiada, i to dla mnie jest

    „Rockowy Pomruk”.

  7. sledz

    Kupcie sobie Sansampy i wszystko będzie rockowo jak trza 😈

  8. Hoo-Bee

    Coś w tym jest… grałem na wengejowo-jesionowej gitarze z humbukiem
    zamontowanym tuż pod 24 progiem i z kciukiem opartym na nim i z pełnym
    podbiciem basów z aktywnego (dwupasmowego) EQ i odrobinką tylko góry,
    natomiast z gwizdkiem w piecu (z 15″) ustawionym na „60%” i byłem słyszalny
    miękko, bardzo selektywnie i „kulturalnie” ale, przy tym, rzekłbym,
    BEZLITOŚNIE rockowo 😉

  9. El Bacho

    Temat bardzo interesujący.

    Jako posiadacz MarkMassa LM250 opiszę swoje doświadczenia z pokrętłami:

    VPF- obcięcie środka przy 380Hz. Ucina ten brzydki środek- fajnie ustawia w
    mixie basówkę nad i pod gitarą. Ratuje zmulenie gitary spowodowne starymi
    strunami. Takie dzwoniące brzmienie się robi z okrągłym dołem.

    VLE- moim zdaniem sprawdza się z aktywnymi układami, ew. gasi zbyt świeże
    struny:)

    Oba pokrętła są odpowiednio „ożywiaczem” i „przymulaczem”. Kombinacje też
    są ciekawe.

    Rockowe agresywne brzmienie uzyskuję ustawiając VPF na godz. 2 i odpowiednio
    atakując struny. Nawet klarowny Markbass potrafi wtedy warknąć przy dobrym
    wysterowaniu całego układu.

    Tutaj załączam wykresy filtrów. Oczywiście to teoria- najlepiej ograć i to
    na próbie, a nie w sklepie.

    http://www.images29.fotosik.pl/136/7a5b7bf7e86c6613m.jpg

    Jako ciekawostka- skala tabelek zawiera się między 10-100.000Hz – czyli
    ciągnie się do ultradźwięków (nietoperze mogą się zlecieć na próbę-
    dla nich to pewnie będą basy:)

Inni czytali również