Male kombo, multiefekt czy wzmacniacz sluchawkowy? Czyli budzetowe rozwiazania do nauki gry w domu.

Załączniki

Witam wszystkich serdecznie (1szy post) 🙂

Kupilem Yamahe RBX 374 uzywana z zamiarem podpiecia jej pod kompa i nauki gry
na niej (dopiero ta nauke zaczynam). W gitarze już się zdazylem zakochac (my
precious!).

Podpialem ja bezposrednio pod gniazdo mikrofonowe (line in było za ciche).

Niestety jakosc dźwięku moim zdaniem jest mierna – gitarę slychac cicho, tylko
w jednej sluchawce i na domiar zlego sa spore szumy. I jeszcze chyba coś nie
tak jest z uziemieniem bo sa ciche trzaski przy kontakcie moich rak ze strunami
np.

Nie mam karty dzwiekowej (mam tylko taka wbudowana na plycie glownej). Glosniki
pod kompa mam podpiete przyzwoite – Altec Lansingi za kilka stow z porzadnym
basem (takim co trzesie meblami) ale odradzano mi na nich granie bo podobno
szybko się popsuja. I tak zreszta nie mogę glosno grac bo sciany cienkie a
sasiadki to same staruszki.

Potrzebuje zatem jakieś sensowne rozwiazanie dla moich potrzeb. Cwiczyc sobie
będę pewnie glownie na sluchawkach – zadne kapele ani próby nie wchodza na
razie w gre wiec nie potrzebuje mocnego komba.

I teraz tak: Lepiej zebym sobie kupil jakieś tanie kombo 10-15W 6-8 cali i pod
to podpinal sluchawki? (i ewentualnie sygnal dalej do kompa gdybym chcial się
nagrywac)

Czy lepiej kupić jakiś multiefekt (np Line6 Pod) i pod to sluchawki (albo to
wpinac do kompa). Czy taki multiefekt jakoś wzmacnia sygnal? Czy to ze gitara
jest aktywna nie przeszkadza?

TL;DR: Co taniego kupić, żeby podpiac do tego gitarę, żeby uczyc się
grac (glownie na sluchawkach).

Ocena Społeczności :


Ocena: ☆ 5.0 Głosujących: 3

Wpisy są prywatnymi opiniami poszczególnych autorów.

Komentarzy: 64

  1. wzmacniacz sluchawkowy - ja kupilem używanego voxa za 90. nowki sa po 180 -
    ale masz fajne brzmienie i mozliwosc symulacji lampowego przesterowania.

    klik
    healfwer
  2. A ja znalazłem coś takiego - niewiele drozsze od tego wzmacniacza
    sluchawkowego.


    Czy to się nada do moich celow? Czy można w to wpiac bas bezposrednio i pozniej
    wyprowadzic na sluchawki albo aktywne głośniki komputerowe? Jak z jakoscia
    dźwięku z takiego urzadzonka?
    croupier
  3. Na pewno będzie lepszy niż wzmacniacz słuchawkowy :). No i dodatkowo
    dostaniesz gamę efektów do wypróbowania :).
    Kapral
  4. mosci kapralu - bzdury rzeczesz :)

    po pierwsze - ten zoom to najgorsze co może być :P

    poza tym, vox to wygoda - zero kabli, 2 baterie (kilkanascie godzin uzywania),
    wpinasz prawie bezposrednio w bas. Mozesz chodzic, stac, siedziec, biegac.

    Jak już kupić multi to porzadne - chocby b2.1u, bo na b1 to dszkoda kasy.
    healfwer
  5. A ja mam i multiefekt (zoom 607), i wzmacniacze słuchawkowe (2 Voxy dedykowane
    do basu), i dobrą kartę muzyczną, i dwa zestawy nagłośnieniowe, które w
    domu mogę używać i napiszę tak:

    - ponieważ cenię sobie wygodę - lubię grać na wzmacniaczu słuchawkowym.
    Jest mały, lekki, mogę się szwędać z basem po pomieszczeniu, mogę go
    zabrać bez problemu do kieszeni, torby, walizki etc, często ćwiczę w nocy
    lub nad ranem - dźwięk w słuchawkach to jedyne rozwiązanie; do tego wpinam
    metronom lub podkład z mp3 i jazda

    - dobrze mi się gra również na multiefekcie, ale z powodu mojego lenistwa i
    chęci komfortu (jest większy, ma więcej baterii, albo trzeba go pod
    zasilacz, ma jakieś pokrętła, ukryte menu etc) multiefekt przegrywa ze
    wzmacniaczem słuchawkowym, jedyną przewagą jaką widzę nad wzmacniaczem
    słuchawkowym to wbudowany tuner - nic więcej. Nie używam tych efektów.

    - fajnie się gra z basem podpiętym pod kompa, zwłaszcza jak coś potrzebuję
    nagrać, ale to mnie przykuwa do jednego miejsca. Poza tym używam do tego
    kompa stacjonarnego, którego wentylatory trochę hałasują,

    - nie lubię w domu grać na zestawach do nagłośniania - wychodzę z
    założenia, że takie nagłośnienie trzeba by odkręcać na co najmniej 30%,
    a wtedy po kilku minutach widzę w drzwiach nadąsaną twarz sąsiada ;-) (i to
    nawet jeśli gram w ciągu dnia).

    Croupier - wnioskuję, że stawiasz pierwsze kroki w basowym świecie. Polecam
    więc Tobie multiefekt, może być nowy, może być używany. Znajdziesz w nim
    tuner, może jakiś prosty automat perkusyjny. Efekty w nim są jakościowo
    kiepskie, ale są i na początek wystarczą by nauczyć się odróżniać jeden
    od drugiego i rozwijać swoje potrzeby. Wzmacniacz słuchawkowy (wg. mnie) jest
    dla osób, które już mniej więcej wiedzą czego chcą w brzmieniu a
    potrzebują czegoś małego do cichych prób (ćwiczeń, ogrywania skal,
    rozgrzewania palcy etc). Raczej nie polecam go na początek.

    Healfwer - Vox dedykowany do basu nie ma żadnego przesteru, ma kompresor.
    Przestery mają voxy do gitar niebasowych. Aczkolwiek nie sądzę, żeby to
    miało jakiekolwiek znaczenie do codziennych ćwiczeń, ogrywania skal etc. A
    co do multi to dla mnie bez względu na cenę to i tak szkoda wydanej kasy.

    Kapral - "na pewno" każdy inaczej podchodzi do sprawy, więc z takim ostrym
    przesądzeniem o wyższości jednego nad drugim rozwiązaniem bym się trochę
    przyhamował.
    lobisomem
  6. ja mam vox basowy... i tam przesteruje sygnal na drugim kanale... wiec domyslam
    się, ze to jest przester :P
    healfwer
  7. Wzmacniacz słuchawkowy to moim zdaniem kompletna strata kasy. Bo jak dobrze
    pójdzie szybko złapiesz fale i wtedy prędzej czy później kupisz
    nagłośnienie, a wtedy multiefekt wciąż będzie ci służył, podczas gdy
    pierdzące pudełko poszłoby już w odstawkę. No i jednak multiefekt to
    multiefekt - jestem przekonany, że w końcu zapragnąłbyś jakiś mieć,
    wielu ludzi przez to przechodzi. A metronom, tuner i automat perkusyjny to
    bajery których nie należy lekceważyć. A jak kupisz używkę Zooma b2 to
    łatwo będzie go odsprzedać by wyjść na zero.
    regash
  8. a może jakaś karta dzwiekowa? zawsze można się nagrac i odsluchac, a uzywana
    karta dzwiekowa to podobny przedzial kasy

    EDIT: kolega wyzej calkiem mądrze mówi, w takim zoomie masz w zasadzie to
    samo co w takim wzmaku + dużo innych funkcji, albo właśnie ta karta dzwiekowa,
    jak kupilem karte jakieś pol roku temu i zaluje, ze nie zrobilem tego
    wczesniej, fajny programik + symulacje brzmien i mozesz się bawic dowoli, a w
    dalszej przyszlosci tez się przyda jak już będziesz miał zespół
    Bass Anonim
  9. @healfwer: ja mam vox basowy... i tam przesteruje sygnal na drugim kanale... wiec domyslam się, ze to jest przester :P




    Masz rację, tak oto pisze producent: "Vox Amplug Bass is modeled on VOXs
    classic AC100 bass amp, and expands its potential with a full-range tone that
    supports todays bass sounds. A compressor/boost effect provides not just
    compression but also a thick overdrive sound, giving you the perfect tones for
    performing in any style."

    Czyli ma w sobie oprócz kompresora jeszcze skromny overdrive. Mea culpa, bo
    nie używam kompresora do domowych ćwiczeń, więc ten drobiazg w postaci
    overdriva jest u mnie zupełnie "nieśmigany".
    lobisomem
  10. ja już mowilem, ze jak multi to b2(najlepiej b2.1u).

    bo b1 to jeszcze gorszy wydatek niż vox :P

    a powiem tyle, posiadam Voxa, zooma i korga pandore - uzywam glownie voxa bo
    jest najporeczniejszy.
    healfwer
  11. Jeżeli jesteś początkujący to Zoom b2.1u

    Jest ok a przy okazji dostajesz Cubase Le4 czy coś tak.

    Metronom plus jakieś tam paterny perkusyjne dla każdego młodego się
    przydadzą a zoom to posiada. Poza tym działa jak karta (kiepska bo kiepska )
    ale jest na początek w sam raz.
    Muzz
  12. Skoro nie planujesz żadnych prób/kapel itp, to może zoom b2.1u?

    www.zoom.co.jp/english/products/b21u/

    https://basoofka.net/opinie/6138,multiefekt-zoom-b2-1u/

    Multiefekt, automat perkusyjny, stroik, metronom, wyjście na słuchawki,
    głośniczki i do tego interface audio do kompa, co by się ponagrywać.

    EDIT:

    Jak zwykle spóźniony :P
    Stachu1988
  13. muzz - na pewno zoom jest lepszy niż badziewna karta dzwiekowa w standardowych
    kompach.

    dziala przez usb + gratisowy soft - jak muzz powiedzial Cubase LE

    a metronom przyda się nie tylko mlodemu i poczatkujacemu.
    healfwer
  14. Dziekuje za wszystkie odpowiedzi.

    Zdecydowalem się w koncu na kupno zooma b1 i to jest dokladnie to czego
    potrzebowalem.

    Dzwiek w sluchawkach czysty, zero szumow praktycznie, glosny bardzo. Dodatkowo
    ma to coś wbudowany tuner, metronom (a wlasciwie 40 roznych perkusji - brzmia
    swietnie - do nauki w sam raz) no i oczywiście więcej efektow niż jestem
    obecnie w stanie ogarnac.

    No i do kompa można to tez podłączyć oczywiście albo do glosnikow zwyklych na
    chwilke jak trzeba.

    Zdecydowalem się na b1 bo raz, ze był tani, dwa ze od b2 podobno rozni się
    tylko jakoscia wykonania (dla mnie rzecz drugorzedna) i iloscia efektow - i tak
    ich wszystkich nie wykorzystam tylko pewnie jakieś podstawowe - zreszta do
    nauki dźwięk powinien być jak najczystszy. Procesor i technologia ta sama co
    b2.

    Jak na razie za 245 przy kryterium cena/jakosc do moich potrzeb jestem bardzo
    zadowolony.
    croupier
  15. Ale za 250 kupiłbyś używanego B2.
    robbas
  16. Ale niektórzy wolą nówkę...
    miklo
  17. ja ci polecam kupić dobrą karte dźwiękową:)
    mroku
  18. xD HEHE Mroku ma jedną na sell xD
    sierpa
  19. Zupełny zbieg okoliczności ;)

    A ja właśnie pożyczyłem combo Shott (powinno zwać się Shitt...) bo mój
    Ampeg jest nadal w naprawie... i powiem tak

    NIC nie zastąpi grania na piecu. Żadne słuchawki, karta muzyczna,
    multiefekty itp itd. Nawet gówniane combo daje więcej radochy niż wypasione
    słuchawy.
    mazdah
  20. @mazdah: Nawet gówniane combo daje więcej radochy niż wypasione słuchawy.




    zwłaszcza sąsiadom ;)
    robbas
  21. @healfwer:
    po pierwsze - ten zoom to najgorsze co może być :P

    poza tym, vox to wygoda - zero kabli, 2 baterie (kilkanascie godzin uzywania), wpinasz prawie bezposrednio w bas. Mozesz chodzic, stac, siedziec, biegac.

    Jak już kupić multi to porzadne - chocby b2.1u, bo na b1 to dszkoda kasy.




    No i któż tu bredzi Kolego?

    Mam rozumieć, że ograłeś na wszystkie strony tego Zooma, znasz dokładnie
    różnicę między nim a b2.1u, że twierdzisz, że ten akurat jest porządny
    (dla mnie na przykład to wszystko jest gówno po jednych pieniądzach)?

    Zoom jest lepszy od Voxa dlatego, że oferuje identyczną jakość (nie możesz
    się spodziewać jakości hi-fi po takim urządzeniu), a dodatkowo pozwoli Ci
    zapoznać jako-tako się z szeroką gamą efektów, które są dostępne na
    rynku i dzięki temu kolega uniknie sytuacji, w której musi dopytywać się
    jaki kupić ;).
    Kapral
  22. @Kapral:
    Zoom jest lepszy od Voxa dlatego, że oferuje identyczną jakość (nie możesz się spodziewać jakości hi-fi po takim urządzeniu), a dodatkowo pozwoli Ci zapoznać jako-tako się z szeroką gamą efektów, które są dostępne na rynku.




    Nie wiem jak koledzy, ale ja się efektami bawiłem tylko tydzień. Dla mnie
    zoom to przede wszystkim wzmacniacz słuchawkowy+metronom+automacik
    perkusyjny+tuner. I gdyby nie ten automacik (bo trudno go nazwać automatem) to
    głosowałbym rękami i nogami za Voxem, za którym przemawia wygoda +
    zdecydowane lepsza jakość dźwięku z podłączanego źródła
    zewnętrznego.
    robbas
  23. Nie wiem jak to mam rozumieć. Twierdzisz, że w Zoomie nie ma efektów, czy
    jak? Bo myślałem, że to obiektywne :D. Ja nie twierdzę, że oferuje
    fantastyczną jakość, ale dzięki posiadaniu tych efektów ma wartość
    dydaktyczną z dziedziny sprzętu :D.
    Kapral
  24. kapral, jest przepasc brzmieniowa wg mnie z zoomem b2 i b1...

    Przed kupnem b2 ogrywalem b1 i b2 i wolalem doplacic 300 żeby mieć lepszy
    multi.

    nie wiem, może to moje slabo obiektywne odczucia.. ale ja bym nie bral B1.
    healfwer
  25. No dobra, ale tak jak napisał mazdah nic nie zastąpi nawet najgorszego
    piecyka. Granie na słuchawkach "to zdecydowanie nie jest to co tygryski lubią
    najbardziej".
    sernik
  26. sernik- odkąd gram na basie to gram na słuchawkach 99% czasu;) dobre
    słuchawki i dobry preamp z głośnym wyjściem, albo dźwiękówka i jest
    super.
    mroku
  27. Granie na słuchawkach zwłaszcza z podbitą górą i środkiem to szkoła
    życia na basie.

    W domu prawie w ogóle nie gram inaczej jak na słuchawkach. Szczerze mówiąc
    daje mi to więcej frajdy niż gra na piecyku - nikt mi nie dulczy, że za
    głośno, a ja mogę sobie nieprzyzwoicie katować uszy tyle ile chcę.
    zakwas
  28. No i można legalnie ćwiczyć linie basowe do kawałków z pornosów nawet ze
    stękami w tle bez marudzenia domowników ;-)
    miklo
  29. dobre sluchawki sa lepsze niż g*** kombo.
    healfwer
  30. @Kapral: Twierdzisz, że w Zoomie nie ma efektów, czy jak?




    po prostu ich nie wykorzystuje. Napisałem tylko o tym jak aktualnie traktuje
    B2 (wzmacniacz słuchawkowy+metronom+perkusja) Efektami pobawiłem się trochę
    i styka. Nie są mi potrzebne. Napisałem to w kontekście porównania z
    voxem.

    Ostatnio ceny voxów trochę znormalniały, może wkrótce wrócę ponownie do
    tego maleństwa.
    robbas
  31. a może coś pośredniego? Jeszcze nie combo ;), a już nie słuchawki (4 W,
    rozmiary 15 x 15 x 10, głośnik 4 cale)

    marka tyż japońska ;) - Ibanez, cena do przyjęcia

    www.netstore24.pl/index.php?products=product&prod_id=1791
    futrzak
  32. Cena dość fajna. Jak dla mnie to brakuje tylko wyjścia na słuchawki i
    wejścia na CD/Mp3, coby sobie jakiś podkład puścić. No i zawsze istnieje
    obawa, że to będzie niemrawo gadać. Nie chodzi o to, że będzie ciche
    tylko, że dźwięk może być jak z chińskiego jamnika za 19, 99. Bo mimo
    wszystko zarówno na voxie i zoomie jakość dźwięku na dobrych słuchawkach
    jest całkiem do przyjęcia.

    Ale pomysł wart zastanowienia.
    robbas
  33. @croupier: Dziekuje za wszystkie odpowiedzi.

    Zdecydowalem się w koncu na kupno zooma b1 i to jest dokladnie to czego potrzebowalem.
    Dzwiek w sluchawkach czysty, zero szumow praktycznie, glosny bardzo. Dodatkowo ma to coś wbudowany tuner, metronom (a wlasciwie 40 roznych perkusji - brzmia swietnie - do nauki w sam raz) no i oczywiście więcej efektow niż jestem obecnie w stanie ogarnac.
    No i do kompa można to tez podłączyć oczywiście albo do glosnikow zwyklych na chwilke jak trzeba.
    Zdecydowalem się na b1 bo raz, ze był tani, dwa ze od b2 podobno rozni się tylko jakoscia wykonania (dla mnie rzecz drugorzedna) i iloscia efektow - i tak ich wszystkich nie wykorzystam tylko pewnie jakieś podstawowe - zreszta do nauki dźwięk powinien być jak najczystszy. Procesor i technologia ta sama co b2.
    Jak na razie za 245 przy kryterium cena/jakosc do moich potrzeb jestem bardzo zadowolony.




    Czy mi się wydaje, czy kolega już kupił rozwiązanie dla siebie, co pociąga
    dalej, że dyskusje i roztrząsanie o wyższości jednych świąt nad drugimi
    są niepotrzebne.
    lobisomem
  34. @lobisomem:
    Czy mi się wydaje, czy kolega już kupił rozwiązanie dla siebie, co pociąga dalej, że dyskusje i roztrząsanie o wyższości jednych świąt nad drugimi są niepotrzebne.




    Ale poza założycielem tematu czytają go też inni, których nurtuje ten sam
    problem. Dyskusja na wyższością jednych świąt nad drugimi nie jest wcale
    taka głupia jakby się wydawało, bo każde z nich przeważa nad drugim w
    pewnym zakresie zastosowania.
    robbas
  35. tak jak w poscie powyzej - robbas dobrze podsumowal - jedne swieta beda lepsze
    dla jednych a inne dla drugich. dobrze wymienic zady i walety kazdych
    "swiat".

    Dobrze, jak temat zostanie żeby za parę dni znowu ktoś nie zalozyl - combo czy
    karta dzwiekowa :P itd
    healfwer
  36. Wydawało mi się, że już gdzieś na basoofce jest temat o wzmacniaczach
    słuchawkowych, gdzie się dyskutuje / vel dyskutowało o małym combo do domu,
    nie pamiętam czy również o multiefekcie, ale znając życie to pewnie
    tak.

    A może tak założyć zupełnie nowy temat, gdzie przenieść by można było
    część tej dyskusji o "domowym nagłośnieniu do basu" - tam byłaby dyskusja
    o wszystkich rozwiązaniach. Może wtedy wpisując do wyszukiwarki byłoby
    łatwiej poczytać o wszystkich opiniach, a nie w dziesiątkach wątków
    poszarpane - ot takie popołudniowe dywagacje, którym sprzyja pełny brzuch
    ;-)
    lobisomem
  37. Po kilku dniach uzywania multiefektu jestem z niego bardzo zadowolony. Nie
    muszę odpalac w ogole komputera, nic mi nie szumi, dźwięk na sluchawkach jest
    czysty i glosny. Automat perkusyjny fajna sprawa naprawdę. Efektami się trochę
    bawilem, ale doslownie ze 3 mi się spodobaly i sa to symulacje wzmacniaczy
    właśnie. Reszta efektow rzeczywiscie nie brzmi zbyt dobrze. Wbudowany tuner
    jest banalny w obsludze i bardzo fajnie zrobiony.

    PS. Zmienilem nazwe tematu - może watek faktycznie się komus jeszcze przyda.
    croupier
  38. Nowy temat mi się podoba ;-)

    I proponowałbym wprowadzić jakieś podsumowanie:

    Wybierając domowo - słuchawkowo - budżetowy (aczkolwiek niekoniecznie)
    zestaw do nagłośniania trzeba by odpowiedzieć na kilka podstawowych
    pytań:

    a) jakim budżetem dysponuję i czy biorę pod uwagę nowe lub używane,

    b) czy ma to być rozwiązanie tylko do domu, czy też na scenę,

    c) jakie mam doświadczenie w graniu i czy ten zestaw będzie u mnie krótko
    (kwestia miesiąca, dwóch), czy też dłużej czyli co najmniej pół roku
    (piszę o doświadczeniu, bo wydaje mi się, że im człowiek wie więcej tym
    jego wybory, czyli sprzęt zostają w instrumentarium dłużej),

    d) jakim miejscem dysponuję w domu; czy jest to półka na szafce, czy jest to
    kawałek podłogi (czyli za Mr Zoob "mój jest ten kawałek podłogi"), czy
    brak miejsca w ogóle,

    e) wreszcie co na temat mojego zapędu do grania myślą domownicy,
    sąsiedzi

    f) w jakich godzinach mam zamiar najczęściej ćwiczyć

    To moje podstawowe pytania, zachęcam innych do rozwijania tego wątku, może
    przyniesie dużo pomocnych informacji zwłaszcza początkującym basistom.

    Wg mnie to polecałbym:

    - multiefekt - zwłaszcza początkującym basistom. Budżetowe są ponoć do
    wszystkiego ale i do niczego. Jednak ich zalety dydaktyczne są znaczące.
    Młody adept sztuki basmańskiej uczy się rozpoznawania poszczególnych
    efektów i wykorzystywania ich w praktyce. Podstawowe wyposażenie, czyli tuner
    (tutaj absolutnie w opozycji do dydaktyki, bo uczy lenistwa a nie rozwijania
    słuchu), do tego po drugiej stronie prosty automat perkusyjny, czyli trzymanie
    tempa (lub timing jak kto woli). Używane nie zrujnują finansowo młodego
    basisty, przy odrobinie szczęścia w cenie kompletu strun można wyrwać
    jakąś używkę. Może być wykorzystany również na scenie. Dźwięk
    myślę, że zadowalający. Pozwala na katowanie "baśki" nawet w godzinach
    nocnych, jednak inne dźwięki (zwłaszcza wspomnianego basmana) mogą
    zaniepokoić współmieszkańców, toteż w zależności od okoliczności mogą
    nie być zalecane ;-)

    - wzmacniacz słuchawkowy - polecam bardziej zaawansowanym basistom, którzy
    już wiedzą, że nie chcą multiefektu. Małe rozmiary pozwalają na schowanie
    go nawet w kieszeni, zwłaszcza przed wścibskim okiem współtowarzyszki lub
    współtowarzysza niedoli (czytaj żony lub męża, dziewczyny lub chłopaka).
    Dobre rozwiązanie dla tych, którzy z racji rozmiarów mieszkania lub też
    problemów z usiedzeniem w jednym miejscu muszą się przemieszczać po
    mieszkaniu. Jest również dużo łatwiejszy w obsłudze niż multiefekt, ale
    nie daje tylu możliwości (mam tu na myśli efekty, metronom/automat
    perkusyjny, tuner) co multiefekt. Zazwyczaj jest mniej energożerny (tj. wymaga
    mniejszej ilości baterii).

    - małe combo - w zasadzie to widzę tylko jedno zastosowanie, u mojego kolegi
    basisty, u którego często szlifuję swój warsztat, no i nie tylko ja.

    Zachęcam innych do dołożenia własnych 3 groszy. Jednak pamiętajmy, że z
    opiniią jest jak z d_pą, każdy ma swoją i najczęściej wynika z naszego
    doświadczenia, więc każda jest dobra i cenna, zwłaszcza kiedy pomoże
    następnemu basiście podjąć lepszą (bardziej przemyślaną) decyzję.
    lobisomem
  39. Gratuluję zakupu, i pozwolę sobie na swoje 3 grosze w temacie dla przyszłych
    pokoleń:

    Małe combo odradzam, bo i tak potrzebowałbyś słuchawek żeby poczuć niskie
    tony.

    Zoom b1 polecam, ale to i tak jest raczej przejściowy efekt- jest zbyt kiepski
    żeby z powodzeniem używać go na scenie, czy w studiu. znudzi Ci się.

    Zoom b2.1u być może jest lepszym rozwiązaniem, ale nie jestem pewien czy
    jest on dużo lepszy od b1. Nie miałem bezpośredniego porównania.

    Co do Kart dźwiękowych itd, to można z powodzeniem kupić Line6 UX1 i da
    rade zamiast drogiej karty dźwiękowej, ale i tak komp wraz z kartą
    dźwiękową muszą spełniać swoje warunki żeby nie było opóźnień.

    Do tego kolumny od kompa nie zastąpią dobrych słuchawek, czy głośników
    instrumentalnych.

    W całym tym natłoku informacji mam jedną konkretną propozycję-

    KORG PANDORA.

    Na YT widziałem że Novy tego używa, na forum chyba tez Henio i paru innych
    to zachwalało.

    Miałem przyjemność grać na tym pudełeczku i daje fajne efekty. Fajnie
    brzmiące podkłady perkusyjne, sporo efektów i jest to jednak wysoka jakość
    brzmienia.

    Możesz z powodzeniem używać w studiu (na scenie jak się uprzesz to
    też).

    i teraz najważniejsze- jest to zakup drogi (do 1000) ale jest obecnie
    dostępny na allegro.

    allegro.pl/item927925453_korg_pandora_px4b_z_dodatkami.html

    zapewniam Cie że obecnie to chyba najlepsze wyjście dla Ciebie (jak już
    kupisz dobry wzmacniacz, to KORG i tak będzie Ci służył do ćwiczeń w domu i
    przed koncertami)
    WolvesPrayer
  40. lobismen fajnie podsumował zady i walety poszczególnych rozwiązań.

    Dodam tylko, że do wzmacniacza słuchawkowego takiego jak wspomniany vox
    można bez problemu podpiąć zewnętrzny metronom, który zazwyczaj jest
    lepszej jakości niż te w multiefektach (np posiadany przeze mnie korg coś
    tam 40 ma lepsze akcentowanie, więcej podziałów rytmicznych, pikanie trioli
    i insze takie) a podkłady perkusyjne można sobie wgrać na mp3 playera i
    podłączyć do wzmacniacza.

    A jeśli ktoś zdecyduje się na komputer z dobrą kartą dżwiękową to ma to
    wszystko po prostu z kompa.
    robbas
  41. korg pandora się nie nadaje na scene. koniec kropka.

    wszystko trzeba przelaczac recznie - nie polozysz tego na podlodze i nie
    depniesz butem jak w b2. wiec jego uzytecznosc strasznie spada. pandorka jest
    dobra do domowych cwiczen - chyba, ze na scenie grasz caly czas na jednym
    efekci - w co watpie.
    healfwer
  42. Pomijając plastikowe brzmienie pandory...
    sernik
  43. sernik - wiekszosc cyfrowych multi jest plastikowe... a zoom to nie jest?:)
    healfwer
  44. Jest, dlatego się ani jednego ani drugiego za bardzo nie bierze na scene ;]
    sernik
  45. Zdecydowanie najbardziej naturalnym rozwiązaniem do domu wydaje się małe
    kombo.

    Oczywiście pod warunkiem, że ma wejście "CD/MP3" (pozwalające podłączyć
    odtwarzacz / komputer / metronom, itp.). Zaletą takiego rozwiązania jest
    m.in. naturalne brzmienie, wadą zaś możliwość konfliktów z rodziną lub
    sąsiadami (zwłaszcza, gdy mieszka się w bloku, a czas na ćwiczenia ma się
    wieczorem). Dlatego przy kupnie wzmacniacza należy zwracać uwagę na to, czy
    ma wyjście na słuchawki.

    Używane piecyki można kupić już w cenie od 60 wzwyż. Za mniej niż 100
    zł kupimy także dwie nówki:

    - Dimavery MA10 - nie polecam, sprawdzałem i nieprawdopodobny plastik to jest,
    ponadto 3 W mocy i 2,5 calowy pierdziczek (bo głośniczkiem tego nazwać nie
    sposób) to może i dobre dla gitary, ale nie dla basu

    - Ibanez GA1B. To ma wprawdzie 4 W, ale za to głośnik ma 4 cale. A gra
    tak:

    https://www.youtube.com/watch?v=Wimmyiiq2-U

    Rozwiązania pozostałe mają dwie zalety, które jednak mogą się okazać ich
    wadą. Te wadozalety to:

    - słuchawki (pozwalają grać ile wlezie bez katowania otoczenia, ale wydawszy
    nieco kasy na multiefekt czy wzmacniacz słuchawkowy, zazwyczaj zostaje nam
    tylko na tanie słuchawki. A takie nie przeniosą zbyt dobrze niskich
    częstotliwości, zaś przy dłuższym graniu zrobią odciski na uszach ;)

    - mobilność. Możliwość gry na baterie w dowolnym miejscu czy
    przemieszczania się podczas ćwiczeń to wielka zaleta. Niestety zarówno
    multiefekty, jak i wzmacniacze słuchawkowe żrą te baterie niemiłosiernie,
    co może doprowadzić nas do bankructwa. Wyjściem jest zakup zasilacza
    sieciowego, ale zostajemy wtedy przywiązani do gniazdka i to mocno
    przywiązani, bo rzadko który zasilacz ma kabel dłuższy niż pół
    metra.

    Co jednak wybrać: czy wzmacniacz słuchawkowy, czy multiefekt? Wydaje mi się,
    że z punktu widzenia początkującego, z powodów podanych we wcześniejszych
    wpisach - lepszy będzie multiefekt. A także i dlatego, że jeśli okaże
    się, że nie jest tym, co tygrysy lubią najbardziej - będzie go łatwiej
    sprzedać w cenie zbliżonej do ceny zakupu niż wzmacniacz słuchawkowy (z
    moich obserwacji na Allegro: roczny Pocked Pod stracił 30% na wartości,
    roczny wzmacniacz słuchawkowy Vox - 50 %)
    futrzak
  46. futrzak - mój VOX chodzi 10-14 godzin na dwoch AAA po 1,2 zl. Wiec czy to tak
    dużo?
    healfwer
  47. healfwer, to oznacza 2 baterie na tydzień, a zatem ponad setkę rocznie. A to
    już ponad 120 (za które można sobie kupić np. kombo, dobre struny czy
    jakiś efekt ;). Ale bywa gorzej: bawiłem się u kolegi Pocked Podem. Bardzo
    fajne ustrojstwo, ale żre 4 baterie AAA (po 2,5 zł) w ciągu... 1,5
    godziny.

    Oczywiście każdy powinien grać na tym, co mu najbardziej pasi ;).

    ja przedstawiłem tylko swoje subiektywne zdanie. Masz prawo mieć inne. ;)
    futrzak
  48. futrzak - wiesz, zyjemy w 21 wieku... por z niego korzystac - ladowarka + 4 aku
    kosztuja nie więcej niż 50. A to wydatek nie tylko do wzmacniacza/multi. Zasilaja
    mp3, aparaty itd itd :)
    healfwer
  49. zacny healfwearze - wiem. (rozumiem, że ta aluzja ma udowodnić, ze ja żyję
    w wieku 19? A toś akurat dobrze trafił ;).

    Weźmy taki samochód - wynalazek z 19 wieku właśnie. W samochodach obecnych
    technologicznie zmieniło się w porównaniu z pierwowzorem wszystko. Poza
    jednym. Akumulatorem właśnie.

    Tak - ogniwo (czyli akumulator) to wynalazek 19-wieczny. Jeden z nielicznych
    wynalazków 19 wieku, który technologicznie nie zmienił się nic. I jest
    niestety najbardziej zawodnym elementem urządzeń do jakich jest wsadzany.
    Eksplozje, wylania się czy "pad" w najmniej spodziewanym momencie - to w
    akumulatorach normalka.

    Stąd w instrukcjach wielu efektów wyraźnie piszą "nie wolno stosować
    "reczerdziejbli".

    Oczywiście, ze możesz je stosować. Może Ci się uda. Tak samo zapewne
    myślal mój kolega, który jeździł na mocno chrzczonej benzynie. Bo kupował
    ją taniej, o kilkadziesiąt groszy na litrze. Po prawie roku takich jazd
    zatarł silnik na amen. Naprawa kosztowała go wiele razy więcej niż
    zaoszczędził.

    EOT z mojej strony bo się mądry temat rozmywa (chyba, że chcesz dalej
    sprzeczać się na privie ;)
    futrzak
  50. ostatni post futrzaka żenada... "metafory" jak z Częstochowskich wierszy...
    daj sobie koleś spokój z tymi akumulatorami, wiemy ze masz combo i każdemu
    to wciśniesz, ale ja też mam i combo i multi zoom, i wiem swoje.

    Po cholerę kupowac combo pod które i tak trzeba podłączać słuchawy i
    metro żeby pograć, skoro można kupić taniej multi i jeszcze mieć do tego
    "gratis" ciekawe brzmienia do przetestowania?? z niecierpliwością czekam aż
    Novy albo Henio się wypowiedzą na temat swoich pandor... wtedy wszytkie
    łebki będą tego samego zdania co oni zapewne...
    WolvesPrayer