Bass i stetoskop.

Załączniki

Bass i stetoskop.

Chciałbym opisać tutaj mój pewien wynalazek. Szukałem wszędzie czegoś
podobnego (jeśli ktoś gdzieś to znalazł prędzej, zwracam honor).

Potrzebny jest Bass:

https://basoofka.net/wp-content/i/intext/jpeg/3490-b1.jpg

Stetoskop:

https://basoofka.net/wp-content/i/intext/jpeg/3491-b2.jpg

Papierowa taśma klejąca (nie wpadłem jeszcze na nic lepszego)

https://basoofka.net/wp-content/i/intext/jpeg/3492-b3.jpg

w jakim celu?

Otóż, jeśli żal nam kasy na mały pierdzący piecyk, z koleji granie z
dechy jest dla nas za ciche, albo chcielibyśmy wybrać się do parku i pograć
bez żadnych przewodów, wzmacniaczy itp. to znalazłem rozwiązanie.

Zaczeło się od tego, że włożyłem stopery (takie na gumce) do uszu. Przez
przypadek puknełem palcem w tę gumkę, po czym w tej samej chwili puknięcie
odezwało mi się w uszach. Zacząłem eksperymentować. Przykleiłem kawalek
tego „sznureczka” do basu, jednak efekt był znikomy. Pomyślałem o czymś, co
może być zdecydowanie lepsze i do głowy przyszedł stetoskop. Cóż bardzo
się ucieszyłem, jak okazało się, że działa, a nie muszę chyba tlumaczyć
na jakiej zasadzie. Bass w takich „słuchawkach” odzywa się w optymalnym dla
ucha poziomie głośności. Brzmi typowo z dechy, więc takie rozwiązanie dla
zawodników którzy lubią przeróżne efekty, raczej nie przejdzie.

Efekt końcowy:

https://basoofka.net/wp-content/i/intext/jpeg/3493-b4.jpg

Plusy:

 prostota wykonania

 mały wkład finansowy (stetoskop za 15 zdecydowanie wystarcza)

 dźwięk jest prosto ” z dechy”

 grać można dosłownie wszędzie

Minusy

 Brak jakiejkolwiek regulacji

 Nie wygląda to jakoś niesamowicie

Ocena Społeczności :


Ocena: ☆ 5.0 Głosujących: 4

Wpisy są prywatnymi opiniami poszczególnych autorów.

Komentarzy: 36

  1. Czy aby nie za głośno ?

    Ja wcześniej nie słyszałem o takim rozwiązaniu.

    Może być.

    Od stetoskopu bolą uchi?

    Zamiast Doctor House

    Doctor Bas

    Haj
    Hajaszek
  2. Niesamowity pomysł :)
    Aga
  3. To ja znam lepszy wynalazek. Grają na basie (na sucho)przyłóż
    główkę(basu ofkors:))do szafy.

    Drgania z gitary przejdą za pośrednictwem główki do szafy, która zadziała
    jak pudło rezonansowe.
    empty
  4. Tylko dlaczego akurat na moim basie? Nawet struny takie same [niedługo będą
    ;]

    Dobra robota. A brzmienie z dechy, mmm :) Komicznie musi wyglądać taki
    basista podczas ćwiczeń

    @empty: ale trzeba cały czas dociskać główkę do szafy, zapomnij o wygodzie
    Peccator
  5. Było, było...
    sernik
  6. Można też gitrę oprzeć główką o szafę, jeśli nie jest wypchana do
    granic :D

    No raczej nie w parku, ale w domu dźwięk niesie przyzwoicie :P
    Szary
  7. właśnie sprawdziłem - działa, ale u mnie najgłośniej było jak tą
    słuchawkę przyłożyłem do główki. Matka stwierdziła, że ja mam
    rzeczywiście pierdolca bo wyglądało jakbym korników szukał ;)

    :piwko:
    ANTonio
  8. Powiem szczerze, że się uśmiałem, ale po przytknięciu do główki
    faktycznie był głośny i wyraźny bas. No zdziwiłem się trochę:P W każdym
    razie niepraktyczne i uszy bolą;p
    mroku
  9. Nagraj próbki :)
    Kapuch89
  10. Ma ten wynalazek metronom?? :P
    latem666
  11. tak jak będziesz stukał w korpus:D
    konst
  12. Jeśli zostanie ci jeszcze trochę taśmy to możesz go przykleić
    Peccator
  13. Hah, świetny pomysł. Muszę kiedyś wypróbować :D!
    JohnnyFloyd
  14. A tam, spróbujcie złapac dechę zębami i grac. To dopiero są doznania :P
    Don Chezare
  15. Ostrzegam

    można stracić słuch

    Kontrabasiści i wiolonczeliści Wam to potwierdzą

    nie przykłada się o ucha do instrumentu

    można poważnie uszkodzić sobie ucho

    Wiem, wiem, wielu ma swoje własne ucho w d*pie.
    Hajaszek
  16. Czego to ludzie z nudów nie robia
    Wawrzykos
  17. @Hajaszek: Ostrzegam
    można stracić słuch

    Kontrabasiści i wiolonczeliści Wam to potwierdzą
    nie przykłada się o ucha do instrumentu
    można poważnie uszkodzić sobie ucho

    Wiem, wiem, wielu ma swoje własne ucho w d*pie.




    A pomyślałeś, że gitara basowa od kontrabasu czy wiolonczeli się różni?
    Pomyślmy... brakiem głośnego, wibrującego pudła rezonansowego? Znów
    sianie paniki bez sensu... Ja od zawsze ćwiczę zaciskając zęby i
    przykładając brodę do korpusu. Jedyne czego się przez to nabawiłem to to,
    że włosy na podbródku już nie chcą rosnąć (łysy placek średnicy ok 3cm
    zaraz pod brodą):)
    Bass Anonim
  18. @MPB:

    @Hajaszek: Ostrzegam
    można stracić słuch

    Kontrabasiści i wiolonczeliści Wam to potwierdzą
    nie przykłada się o ucha do instrumentu
    można poważnie uszkodzić sobie ucho

    Wiem, wiem, wielu ma swoje własne ucho w d*pie.



    A pomyślałeś, że gitara basowa od kontrabasu czy wiolonczeli się różni? Pomyślmy... brakiem głośnego, wibrującego pudła rezonansowego? Znów sianie paniki bez sensu... Ja od zawsze ćwiczę zaciskając zęby i przykładając brodę do korpusu. Jedyne czego się przez to nabawiłem to to, że włosy na podbródku już nie chcą rosnąć (łysy placek średnicy ok 3cm zaraz pod brodą):)


    Ahahaha, mi też w tym miejscu nie rosną, a raczej tak nie robię jak Ty, bo
    mnie zęby od wibracji bolą :D
    Bjarni
  19. Uszy mogą boleć po dłuższym używaniu "niewygodnego" stetoskopu.

    Szkoda, że ten pomysł już gdzieś był. Niesamowite uczucie, gdy siedzi się
    w pokoju i nagle nie wiadomo dlaczego, wpadł do głowy taki wynalazek. A tak
    zbicie.

    Co do dźwięku nie jest za głośny - na każdej próbie będzie zdecydowanie
    głośniej. Do tego wielu ludzi i tak katuje uszy muzyką ze słuchawek.
    hero52
  20. Yamsha
  21. Papo Miśku.

    To że zawsze tak robisz nie znaczy że nie masz uszkodzonego słuchu.

    Mój stary ma 70 lat pali jak smok ale nikomu nie udowadnia, że to nie jest
    szkodliwe.

    A tu nie chodzi o pudło rezonansowe, które przenosi drgania drewna na drganie
    powietrza

    tylko o bezpośrednie przenoszenie wibracji na czachę.

    Częstotliwości są wam znane.

    Ale jak powiedziałem niektórzy swoje uszy mają w duuuuuuuuuużym
    poważaniu.

    Haj
    Hajaszek
  22. Yamsha, rozwaliłeś mnie :D

    Wrzućcie to na thereifixedit.com
    Peccator
  23. @Hajaszek:

    Zaciekawiłeś mnie tym. Tak bardzo, że aż spytam o to u siebie na uczelni
    (wpływ wibracji na kości czaszki). Na zdrowy rozum nie powinno to mieć zbyt
    wielkiego wpływu przy ograniczonej intensywności drgań.

    Jedyne co mogę wymyślić, to kłopoty z narządem równowagi...
    sernik
  24. Prędzej i wręcz najbardziej, narażona może być błona bębenkowa,
    ewentualnie (w co wątpię) kosteczki słuchowe. Moim zdaniem, dźwięk nie ma
    prawa uszkodzić czaszki :D
    hero52
  25. spotkalem się już kiedyś z tym pomyslem, ale z osoba , która by to wyprobowala
    jeszcze nie ;x sam nie miałem jak, bo nie mam stetoskopu ;p
    Kuba81
  26. Dobrze działa, tylko niewygodne ;D
    Shampan
  27. Błona bębenkowa narażona na drgania przenoszone na kości czaszki? No
    proszę, czy ty kiedykolwiek widziałeś błonę?
    sernik
  28. Nie chodziło chyba o gryzienie korpusu tylko o przykładanie ucha. Serniku,
    czekam niecierpliwie na odpowiedź którą uzyskasz na uczelni :)
    Kapuch89
  29. Przykładanie ucha do kontrabasu???? Szkodzi????

    Ja pierdziele powinienem już nic nie słyszeć, grając w orkiestrze to była
    jedyna metoda nastrojenia się ( bo oczywiście blacha etc. w d*pie miała
    wszysykich), nie mówię o koncertach, bo wtedy był porządek, i wszyscy
    ładnie modelowo się stroili.
    Muzz
  30. Źle mnie zrozumiałeś. Błona bębenkowa może być narażona na uszkodzenie
    bezpośrednio przy głośnym graniu (np w
    słuchawkach), czy np niskich częstotliwościach. Drgania przenoszone na
    kości czaszki nie powinny niczego zepsuć.

    Ja specem nie jestem, piszę co myślę. Spytaj na uczelni, rozwiejesz
    wątpliwości.
    hero52
  31. Muzz myślę, że jemu nie chodziło o to, że jak przyłożysz ucho do
    instrumentu na minute to nagle w cudowny sposob stracisz sluch, tylko raczej o
    dlugotrwale granie z uchem przylozonym do instrumentu. Taki wniosek byłby
    faktycznie logiczny, ale ile w tym prawdy to nie wiem.

    Prawda czy nie, to myślę, ze odnosi się to glownie do instrumentow
    glosniejszych niż bas.
    Bass Anonim
  32. smalec, ale wtedy to szkodzi tak samo jak koncerty czy głośne próby
    Peccator
  33. piszecie, że stetoskop szkodzi na uszy (przy przykładaniu do basu), pewnie ze
    względu na zbyt dużą rozpiętość dynamiki. tak mniemam. jeśli tak, to
    wystarczy dołączyć jakiś prosty kompresor. nie jestem dobry z elektroniki,
    ale znalazłem w sieci coś takiego
    www.electroschematics.com/138/dynamic-compressor-passive-components-no-power-supply/
    (choć to chyba jest brutal). pytanie brzmi, czy da się zrobić pasywny
    kompresor/limiter i czy to by pomogło temu rozwiązaniu ze stetoskopem? bo tak
    domyślam się, że w stetoskopie powstają prądy, są membranki, tylko prądy
    są bardzo małe.

    a myślę o tym dlatego, że można mieć tanim kosztem coś bardzo
    praktycznego (i nieszkodliwego). cena voxa ampluga trochę odstrasza, a
    konkurencji trochę brak.
    puciak
  34. Kiedyś z tatą zrobiliśmy ten schemat, niemal wyciszał sygnał i
    zniekształcał brzmienie. Gdy podgłośniłem wzmacniacz żeby cokolwiek
    słyszeć sam bas chował się w przydźwięku.
    Peccator
  35. bo ten kompresor chyba jest jakiś przesadzony, skoro na wyjściu ma być
    stałe 70mW. ale może da się bez bateryjki zrobić kompresor z prawdziwego
    zdarzenia. w końcu nie ma wzmacniać tylko odbierać energię i wytracać na
    ciepło :)
    puciak
  36. Kiedyś widziałem stronkę z pasywnymi efektami, ale nie pamiętam nazwy.
    Zdaje się że mroku wrzucił kiedyś link
    Peccator