Upgrade basówki – Badass vs Presto + typ przetwornika [Elaborat – lektura dla wytrwałych]

Załączniki

[Myślałem, żeby to dać do działu „Sprzęt-gitary”, ale w sumie… jak nikomu nie będzie wadzić, to spoko, a jak komukolwiek będzie wadzić, to proszę o przeniesienie tam, gdzie trzeba.] Nieco informacji wstępnych o mnie i moich gitarach ze zdjęciami – w tym temacie:
https://basoofka.net/forum/55248,dobry-wieczor-dobranoc/ Tytułem wstępu. Nie proszę o „prowadzenie za rączkę”, jeśli ktoś odniósłby wrażenie takiej prośby – ale rozpisuję się jedynie z prostej przyczyny: mam do tego naturalną skłonność – a liczę bardziej na jakąś zbiorową pomoc – wiecie, jeden poradzi tu, drugi odpowie na tamto pytanie… ___________________________________________________________________ No to teraz do rzeczy. Basową gitarę mam, produkcji p. Wiesława Długosza z Kraśnika (w razie wątpliwości – na zdjęciach w zalinkowanym na początku wątku powitalnym – to ta pierwsza). Pan Wiesław pono w swojej pracy przestawił się już wyłącznie na wysokie częstotliwości (dowiedziałem się po jakimś czasie posiadania omawianej teraz basi, że stworzył instrumenty gitarzysty akustycznego i elektrycznego z zespołu, w którym śpiewam… a potem jakimś zbiegiem okoliczności – że jest autorem także mojej). Stwierdziłem, że autor instrumentu najlepiej potrafi go dopieścić, a na pewno da jakieś informacje o nim, które mogą się okazać przydatne. Zgodził się wziąć ją do przeglądu. Akurat miałem jechać do Mrągowa, więc uznałem, że wybiorę się w podróż „Polską B” i odwiedzę Mistrza osobiście. No i się dokulałem z dwoma basami, z czego jeden zostawiłem, a drugi wziąłem dalej (jutro, t.j. w czwartek zostawiam w Kraśniku tego fretlessa, który zjechał ze mną całą Polszczę, a odbieram zrobioną Długoszkę). Przy okazji miałem możliwość poznać człowieka, pooglądać to i owo, posłuchać paru edukacyjnych monologów. Pozytywne wrażenie. _________________________ Ad meritum w końcu. Gitara, o której na początku mowa – taka: gryf z Jazza – „wyścigowy” z orzechową podstrunnicą ponoć. Pręt działa bardzo dobrze, choć o ile pamiętam, był wymieniany lub naprawiany, bo wcześniej wychodził z drugiej strony. Deska o kształtach, zdaje się, preclowych; miałem info od poprzedniego posiadacza, że to jesion, jednak lutnik zaskoczył mnie informacją, że to najprawdopodobniej wiąz. Nie znalazłem informacji o tym, jakie właściwości ma to drewno (co do drzew – mam słabość do tego gatunku, bo ładna roślina, a zagrożona wyginięciem), jednak wiem, że ładnie wybrzmiewa i wygląda. Wszystko połączone najrzadszym sposobem – „set in”. Spostrzegłem to dopiero jakiś czas po kupnie po dokładnym przyjrzeniu się, bo byłem skłonny uznać, że to wyrzeźbione z jednego kawałka. W opinii znajomego zawodowego muzyka, u którego kiedyś byłem na lekcji poza szkołą, to właśnie ten sposób łączenia gryfu z korpusem sprawia, że instrument jest niezwykle czuły na drgania, szarpnięta struna wzbudza pozostałe, bardzo mocno odzywają się przydźwięki i flażolety… no, kolokwialnie mówiąc: „specyficzna gitara”. Do tego mostek i [chyba] klucze firmy „Presto”. Klucze – niech tam, są, działają, strój trzymają – ok. Ale… I tutaj pierwsze pole do popisu dla Forumowiczów: Czy mostek Badass to coś, co naprawdę warto mieć na pokładzie zamiast takiego „Presto”? Co sprawia, że te mostki są takie „uber”? (w niektórych opiniach „must be”). Wyczytałem, że dają pewien atrybut przebijania się w miksie, dają tzw. „pazura”. A może coś zupełnie innego? Może nie warto zmieniać? Przyznam, że czasem mam wrażenie, że brakuje mi takiego, hm… jakby to nazwać – „punchu”? Dolnego środka? A może po prostu za bardzo polubiłem brzmienie precli? No, w każdym razie, jeśli taki Badass miałby coś dać – to co może dać? Czy może wystarczy to, że drgania dostatecznie dobrze przechodzą po wklejanym gryfie? I ważne – czy to się finansowo opłaca? (czy ten Badass wart jest demontażu Presto, która w ocenie p. Długosza nie jest zły). Elektrownia – tradycyjna pasywna, „Vol – Vol – Tone”. Przetworniki: P-J (P-S) firmy „Spector”. I tutaj druga kwestia, którą rozważam już naprawdę poważnie. Pickup. Przynajmniej przy mostku. Jakoś nie trawię tego przymostkowego, nosowego dźwięku. I tak uczę się grać w tym miejscu – to wystarczy, żeby wydobyć ostrzejsze brzmienie. Ale chciałbym wymienić tego singla na jakiegoś humbuckera, bo z tego, co czytałem (i słyszałem), ten typ miewa głębsze brzmienie, więcej dolnego środka – a to pasmo lubię. No i nie brumi niemiłosiernie jak Jazzowy pickup. Tutaj też nie wiem, jak to dokładnie jest: są single dwucewkowe (układane w gitarze jak singiel), są zwykłe humbuckery „cewka w cewkę”, są „soapbary”, są triple- i w końcu quad-buckery. Z tego, co się dowiedziałem, w triplebuckerze trzecia cewka pełni funkcję tłumienia szumów, kiedy przetwornik działa jako singiel (czy jakoś tak). Natomiast czterocewkowe to jak? „All inclusive”? (taki dostrzegłem w jakimś basiwie autorstwa wspomnianego p. Kani). Co z tymi „soapbarami”? Jakby ktoś był uprzejmy scharakteryzować takie złożone przetworniki pod względem zasady działania i orientacyjnego brzmienia – byłbym wdzięczny niemiłosiernie. POKRÓTCE i prosto wystarczy! Wiem, że w „H” można „rozłączyć cewki”, że coś może pracować „w odwróconych fazach”, coś „szeregowo lub równolegle”. Czy w quadbuckerze oznacza to sporą ilość kombinacji? (i brzmień w związku z tym?). Może ktoś wyjaśnić? Np. na przykładzie tego:
www.merlinpickups.com/data/uploads/img/basowe/bassblaster_instrukcja_montazu.jpg Domyślam się, że może być trochę grzebania w desce, jeśli chciałbym pickupa o szerszych wymiarach od jazzowego. Ale może warto? Nie mówię, żeby robić z tej gitary drugiego Alembica. Zależałoby mi NA PEWNO na rozłączaniu cewek, żeby mieć większe możliwości brzmieniowe. Wiąże się z tym pewnie mały upgrade elektroniki (preferowałbym np. jeden potencjometr dla regulacji sygnału z funkcją push-pull dla rozłączania cewek… i może by tak przełącznik trójdrożny dla wyboru obu pickupów [P / P-H / H). Nie wiem, jak z tą pracą szeregową-równoległą i przeciwfazą. Czy to możliwe do zrealizowania w jednym układzie? Czy też opcjonalne połączenie równoległe można dodatkowo ułożyć na przeciwfazę? Czy tutaj jest odpowiedź?
www.gitarzysci.pl/rozlaczanie-cewek-humbuckera-dajace-bezbrumowe-brzmienie-t87292.html Przypominam, cały czas mówię o pasywnej elektronice i pickupach. A jakie firmy mam na myśli:
www.merlinpickups.com/ …albo…
www.bartolini.net/ Podsumowując – priorytetem dla mnie jest pickup mostkowy – zamiana na humbuckera z możliwością użycia brzmieniowo jako coś okołosinglowego i z likwidacją brumienia. Nie musi być singlowej „szklanki”. ___________________ Dodam tylko, że do tych wszystkich pytań p. Wiesław ma jednoznaczną i sugestywną opinię: „A po co zmieniać, kombinować?” Więc wiem, że u niego raczej czegoś większego nie zrobię. Czy poleci ktoś jakiegoś lutnika z niezbyt szeroko pojętego Śląska, który podjąłby się takich robót za niewygórowaną cenę? Słyszałem o Krzysztofie Kani z Rudy Śląskiej. Obejrzałem jego stronę i w sumie to, co wyprawia, już samo w sobie zachęca do oddania mu swojej gitary do takiej przeróbki. Znajomi basiści polecali też Grzegorza Kolasińskiego, ale po rozmowie telefonicznej z nim nie byłem szczególnie przekonany (stwierdził, że musiałby najpierw zobaczyć gitarę, ale raczej niechętnie podejmuje się robienia z jakimiś dziwnymi wynalazkami). Jeśli ktoś ma kogoś ze Śląska Cieszyńskiego – tym chętniej się dowiem (Bielsko, Żywiec, Cieszyn i okolice). _____________________ To tyle. Jeśli przeczytałeś wszystko – gratuluję. Na zachętę informuję, że to nie jest mój najdłuższy post (bez copypasty) :3 A ten byłby jeszcze o 1/3 dłuższy, jeśli chciałbym zadać garść podobnych pytań odnośnie swojego fretlessa. A chcę 😉 Ale tego nie zrobię, bo noc już niemłoda, jutro trzeba na Kraśnik po gitarę jechać, wrócić na Cieszyńskie, narzeczoną wyściskać, z bratem jakiś szlachetny trunek uskutecznić, zanim wyjedzie na Opolszczyznę, mam-nadzieję-zrobiony-i-podrasowany-jak-moja-basówka-skuter objeździć. I przy tym wszystkim przeżyć do niedzieli… Dziękuję wszystkim za wypowiedzi i potencjalną pomoc. Pozdro

-
Wpisy są prywatnymi opiniami poszczególnych autorów.

Komentarzy: 7

  1. TL;DR
    J and D JD110
  2. Poprawilem tytuł posta i pogrubilem fragmenty :-) bo tak długiego pytania
    dawno nie widzialem ;-).
  3. Ten presto wygląda dość masywnie, różnica może być niewielka. Gdybyś
    miał "fenderowską blaszkę" różnica byłaby zdecydowania warta podmianki,
    tutaj ciężko powiedzieć.

    Przetwornik przy mostku zawsze będzie miał nosowe brzmienie, to kwestia
    usytuowania bardziej niż konstrukcji. Zmieniając J na H efekt będzie taki,
    że brzmienie zrobi się ciemniejsze ale nadal będzie nosowe.

    H są głośniejsze od J ale po zrównaniu głośności na wzmacniaczu okazuje
    się, że J mają wyraźniejszy atak i wyraźniejszą górę.

    J są dużo bardziej czułe na artykulację - czy to zaleta czy wada zależy
    głównie od osobistych preferencji.

    Eksperymentowałem kiedyś z przełączeniem cewek. Wnioski w skrócie.

    H rozłączony do J brzmi kiepsko - sygnał zauważalnie słabszy a
    zakłócenia mocniejsze niż przy klasycznym J.

    W szeregu masz klasyczny H - podbicie niskiego środka i mocny sygnał.

    W połączeniu równoległym siła sygnału jak w J, natomiast nie ma brumów i
    jest boost w górnym paśmie, wyżej niż przy J.

    Ze wszystkich konfiguracji najbardziej lubię P+J. Charakter P nadal jest na
    wierzchu a J dodaje mu fajnej klarowności bez przerysowanej góry. Przy P+H
    szeregowym miałem kumulację niskiego środka, właziłem na dolne pasmo gitar
    i robił się hałas, przy P+H równoległym przeszkadzała mi zbyt nachalna
    góra.

    Przeciwfaza cewek humbuckera to jakaś bzdura, przetwornik praktycznie
    przestaje grać - nie wiem co autor podlinkowanego artykułu miał na myśli.
    Zwykły szereg, zwykłe równoległe, wszystko w fazie bez kombinowania.
    Odwracanie fazy ma sens między przetwornikami ale tylko przy układzie
    vol-vol-tone-tone. Przy vol-switch-tone w basie przeciwfaza nie ma racji
    bytu.

    W twojej sytuacji spróbowałbym zamontować bezszumowego singla od Merlina.
    Nie będziesz musiał modyfikować dechy a pozbędziesz się szumów. Można
    zagadać o osobne wyprowadzenia dla cewek to i w przełączanie się pobawisz.
    tapchan
  4. Kurde, tapczan. Zaimponowałeś mi :P

    I już pomogłeś.

    Może odpiszę jutro.
    Qbns
  5. [Refreshując]

    No i jednak nie odpisałem jutro.

    Będę musiał się sprężyć i odpisać jutro ;d Tymczasem przynajmniej
    refreshuję w nadziei, że ktoś poczyni coś podobnie ambitnego, jak
    @tapchan.

    Teraz już nie mam czasu, bo za 2h do roboty, a tu kuzynka na granicy
    gwałtownego zabiegu odchudzająco-odciążającego (czyt.: od niemal 9h na
    porodówce), więc trzeba jechać przeprowadzić rozpoznanie do "śląskiej
    umieralni" w Cieszynie :d

    Miłego wieczoru wszystkim (o, gdzie tą ostatnią linijkę tak
    poniosło...).
    Qbns
  6. No i w końcu - naprawiony laptop z zamontowanym nielimitowanym, śmigającym
    LTE. To skorzystam i napiszę wreszcie to, co miałem już prawie 2 miechy
    temu.

    Trochę nowej wiedzy od ostatniego czasu doszło, trochę nowych
    doświadczeń.

    Dwa tygodnie temu miałem okazję być na koncercie na rynku w Ustroniu, na
    którym grał Mirosław Stępień (przez Was znany z pewnością basista z
    Budki Suflera). Zauważyłem u niego fretlessa, który w dalszej części
    koncertu był w całkiem sporym użyciu... ale jak się przyjrzałem -
    zobaczyłem znaczek na główce instrumentu, który do złudzenia przypominał
    warwickowskie "W" - i trochę się zmieszałem, bo instrument brzmiał
    naprawdę ciekawie i nie mulił (jak to o "W" gadają). No ale co tam - ważne,
    że gada, w końcu bas to bas.

    Tydzień temu jechałem na zajęcia szkoły muzycznej za Lubliniec, w końcu
    udało mi się od koleżanki pożyczyć plan zajęć - i lekko zdębiałem, bo
    na planie jak byk: "Mirek Stępień" (jest w zastępstwie na dwóch pierwszych
    zjazdach). Jako, że jestem na gitarze basowej, mogłem mieć przyjemność
    mieć z nim kilka zajęć w grupie i lekcję indywidualną.

    Co mogę o nim powiedzieć:

    POKORNY człowiek. To chyba niezbyt popularne dzisiaj określenie. Szczególnie
    na muzyka, grającego na "takim" poziomie i z "takimi" muzykami. Ma szacunek do
    każdej osoby, ale przede wszystkim jest naturalny, swobodnie opowiada,
    demonstruje bez spiny.

    Poza tym naprawdę dobrze się z nim współpracuje.

    Na zajęciach z improwizacji (które ze względów organizacyjnych na pierwszym
    zjeździe odbyły się w łączonej grupie i miały bardziej teoretyczny
    charakter) Mirek świetnie opowiadał, a wiedzę popierał przyjemnymi dla ucha
    dźwiękami.

    Ale co przykuło móją uwagę - TEN fretless (którego już widziałem
    wcześniej). I ponownie mały szok - widzę znaczek, informujący wszem i
    wobec, że to wytwór wspominanego przeze mnie lutnika z Kraśnika (miałem
    okazję zagrać - nawet na ampegowskiej lodówce brzmi bajerancko).

    Btw. niedawno pobłądziłem troszkę po Wiki i doczytałem, że Mieczysław
    Jurecki (też swojego czasu Budka Suflera) posiada sześciostrunową
    Długoszkę. Co z tego wnioskuję - smutna historia, że p. Wiesław
    zadeklarował zakończenie produkcji basów. Bo z tego, co widzę, to nie
    robił byle czego (znalazłem też parę basiw w handlu internetowym i nie jest
    to raczej strefa "budżetowa" najniższej półki, tylko już dość konkretne
    instrumenta).

    To tak odnośnie doświadczeń.

    A co o aktualnościach?

    Byłem dzisiaj (tzn. piątek, zwykle dzień liczę dopiero od momentu, kiedy
    się budzę) u p. Krzysztofa Kani, lutnika z Rudy Śląskiej - w końcu
    stwierdziłem, że nie ma co dłużej szukać i przeciągać, już i tak
    straciłem sporo czasu (i nie zdążę przed II zjazdem szkoły muz. zagrać na
    żadnej z porobionych przez lutników gitar, bo u Długosza wisi teraz
    fretless). Akurat przyjaciel jechał na szkolenie do Katowic, więc się z nim
    wziąłem, a potem podjechałem "zbiorkomem" (dość dogodny transport z
    centrum Katowic - jedzie się godzinę autobusem z pl. Wolności, tylko potem
    do samego domu trzeba dojść piechotą - jakieś 15 min z basem na plecach
    od/do przystanku).

    Wrażenie?

    Bardzo pozytywne jak na pierwszy raz i bez żadnych zasadniczych działań.
    Konkretnie i prosto przeprowadzone oględziny instrumentu, dowiedział się o
    moich planach wobec gitary, sam podzielił się potencjalnymi rozwiązaniami
    kwestii wymiany pickupa i edycji elektroniki, więc pomógł mi w ostatecznym
    określeniu tego, co chciałbym, żeby zrobił (musiałbym tylko doprecyzować
    charakter zmiany pracy humbuckera).

    Umówiliśmy się, że zamówi naszego rodzimego "Merlina":
    www.merlinpickups.com/index?id=bassblaster

    Zniechęcił mnie do "Bartolliniego" ceną (a widziałem, że robi customy z
    tymi przetwornikami, więc wnioskuję, że jak podał cenę chyba " 800", to
    nie przesadza), a i tak nie chcę szaleć, bo z kasą nie ma specjalnego
    szału.

    Tapczan sugerował zmontowanie pickupa "szeregowo-równolegle" - pokieruję
    się tą sugestią.

    Pozdrówki wszystkim,
    Qbns
  7. #update

    Basówka oddana w poniedziałek. Jeśli uda się p. Krzysztofowi ją zrobić, a
    mi odebrać do soboty - wyślę jakieś porównawcze zdjęcie.

    Ostatecznie zdecydowałem się na:

    - wymianę pickupa - na Humbuckera Merlina. Ciekawe jak się będzie dogadywać
    z preclowym Spectora;

    - możliwość połączenia szeregowego i równoległego cewek "H" -
    przełącznik "push-pull" w potencjometrze;

    - przełącznik trzydrożny - selektor pickupów;

    - przeniesienie gniazda z części frontowej na bok dechy - sam nawet o tym nie
    pomyślałem, propozycja p. Kani, za co znowu zyskał w moich oczach (jack,
    nawet kątowy, mógłby przy tych gałkach i przełączniku trochę
    zawadzać).

    I coteras?

    Pozostaje czekać na efekty.
    Qbns