Basowki headless

2612-em_b2b.
Witajcie!

Mam do was pytanie mianowicie czy grał ktoś z was na basie headless (bez
glowki) nie chodzi

Mi o żaden konkretny model tylko chciałbym wiedzieć czym się różni od
zwykłego klasycznego basu

Pozdrawiam i czekam na odpowiedzi !

Podziel się swoją opinią
GrooveKojad18
GrooveKojad18
Artykuły: 0

15 komentarzy

  1. Nie ma główki.

    A tak serio zależy o co pytasz.

    Jest po prostu mniejszy, niczym się to nie różni, zależy od modelu, bo
    headlessy z reguły są mniej wygodne, ale jedne są wygodniejsze drugie mniej.

  2. Oprócz oczywistości, które widać na pierwszy rzut oka, jedną z
    zasadniczych rzeczy, które trzeba wziąć pod uwagę to fakt, że „zwykłe”
    headlessy „używają” strun double ball (niektóre są
    przystosowane do normalnych, ale to rzadkość).

  3. Wlasnie głownie chodzi mi wygodę, ja osobiście nie mam

    Gdzie spróbować takiego basu

    Czytałem ze ja bardziej wygodnie. Trochę sprecyzuje ze zainteresował mnie
    maruszczyk paddock

    Próbował ktoś tego „potwora” ?

    Edit

    Pewnie jeśli chodzi o struny to sa pewnie słabej dostępne niż
    „normalne”?

  4. Zdecydowanie słabiej. Dodatkowo taki bas wcale nie musi być wygodniejszy od
    basu z główką – no chyba, ze chodzi Ci o wygodę transportu (będzie
    krótszy). Na wygodę gry ma wpływ trochę więcej czynników niż
    nieobecność główki :).

  5. Wlasnie czytając inne tematy dziwiło mnie ze brak główki, według
    niektórych diametralnie polepszał wygodę gry

    A wygoda transportu to raczej wiele to nie zmieni bo ile ma ta główka ? 30,
    40cm ?

  6. No to już nie będę się spierał bo nigdy takowej w łapach nie miałem

    W każdym razie transport to nie problem !

  7. Grałem na Steinbergerze „łopacie” – mega wygodny, lekki, dostęp do
    wszystkich pozycji, łatwy w transporcie, idealny do klangu. Tylko, że ja mam
    zboczenie na 80s i zespół Kombi:))). Jedyna IMHO wada to mały korpus – mam
    194cm wzrostu i ponad 100kg… Nie pasuje mi wizualnie.

  8. Oj tam nie pasuje wizualnie ja mam 200 cm wzrostu i jakoś bym

    To myśle przebolal jeśli był by naprawdę bardzo wygodny

  9. No toć Panie piszę, że wygodny bardzo. Tylko że ja na łopacie grałem w
    UK, ciekawe czy gdziekolwiek można coś takiego w Polsce obczić. Basista
    Habakuka miał na pewno takie coś z 10 lat temu:D

  10. @zakwas: Na siedząco nie pograsz. 😉

    Bzdura. Jak wam się wydaje, po co pod korpusem jest uchylana podpórka?

    Z moich ponaddwóletnich doświadczeń ze Steinbergerrem Spiritem wychodzi,
    że:

    a) jest mega wygodny. bez problemu można bez problemu grać w każdej pozycji
    na gryfie.

    b) jest lekki. Szczególnie jak trafisz na pierwsze modele Steinbergera robione
    w pełnym graficie. O tym, że masz ze sobą instrument możesz zapomnieć, do
    czasu gdy wydobędziesz dźwięk. Z tego też powodu te instrumenty są cenione
    np. przez osoby w nieco starszym wieku, mającym np. problemy z kręgosłupem.
    Ma to też inną zaletę, o czym niżej.

    c) z powodu braku główki, są niewielkich rozmiarów. To dość niebagatelna
    kwestia, dla np. osób, które nie parają się grą zawodowo, ale po prostu
    lubią sobie czasem popykać. Można go schować do szafy i zajmie to w sumie
    niewiele miejsca. Poza tym, ta cecha jest nie do przecenienia, gdy bas jest
    transportowany. Mój był już w niemal całej Europie, wielokrotnie
    podróżował samolotem i nigdy nie zdarzył mi się, aby któraś linia
    zażądała za niego dodatkowej opłaty. Zawsze szedł jako podręczny i bez
    problemu mieścił się w komorach nad głową. (Jeżeli opłaty za dodatkowy
    bagaż Cię walą, to oczywiście ten argument odpada.) Z tego też powodu
    posiadanie takiego basu jest świetną opcją dla osób, które np.
    wyjeżdżają na wakacje a nie chcą rezygnować z ćwiczenia.

    d) nie ma chyba wygodniejszego i szybszego sposobu wymiany strun niż w
    headlessie. Pod warunkiem oczwiście, że nie trafi Ci się źle wykonany
    komplet strun typu double ball. Mnie kiedyś trafił się za krótki komplet
    Rotosoundów. Myślałem, że jajo zniosę naciając je i wkładając w
    prowadnice przy mostku! Minusem jest to, że struny do tych basów nie są
    produkowane przez wszystkich producentów i są dość drogie. Można
    oczywiście zrezygnować ze strun typu double ball. Instaluje się wtedy
    takiadapter i po sprawie, można naciągać „normalne” struny.

    e) świetnie trzyma strój. Z powodu braku „odstających” kluczy jest mniej
    narażony na, np, przypadkowe uderzenia, czy przekręcenia kluczy podczas gry.
    Kiedyś nie rozstroił się nawet podczas lotu samolotem na Sycylię.

    f) wygląd – hmm, kwestia gustu. Najładnieszy nie jest, ale w sumie, np.
    instrumenty Danelectro też piękne nie są. Co do wyglądu basisty. Hmm, sam
    mam 190 cm wzrostu i mały łopatowaty korpus mi nie przeszkadza. Inna sprawa,
    że headlessy np. Statusa, Alembica, czy Basslaba to naprawdę piękne
    instrumenty.

    g) raczej ciężko powiesić go na ścianie.

    Raczej nie oddam mojego Steinbergera. To świetny instrument do ćwiczeń i
    jako traveler bass. Co do grania na scenie. Kwestia gustu i upodobań.

  11. @zakwas: Nie w każdym headlessie masz taką porpórkę. 😉

    No, w sumie racja. Nie ma jej w basach z „normalnymi” korpusami. 😉

  12. Ja mam na drugie Headless… Zawsze mi się bezglowkowce podobaly.To taki rodzaj
    zboczenia. Pierwszy to był Hohner , kopia Steinbergera , najpierw kupilem sobie
    progowego a potem fretlessa i wpadlem nawet na pomysl aby je spiac razem i mieć
    dwugryfa. Funkcjonowalo fantastycznie ale , ze nie uzywam bezprogowca ,
    wrocilem do normalnego stanu , czyli jeden gryf bez glowy , progowy. Co dziwne
    nigdy nie uzywalem w moich headlesach strun double ball najpierw kupne hohnery
    mialy adapter na normalne struny a potem już wszystkie nastepne mialy blokade
    albo jak w moim Kramerze Duke , maszynki za mostkiem. Potem już zaczalem sam
    budowac headlesy … Ponizej niekompletny zestaw moich headlesow z ostatnich
    lat , w kolejnosci budowania:

    Headless McCornick z orzechowym topem , był pierwszy…

    Steinberger style z elektronika i pickiem alembica.

    Palisandrowy top i heban na gryfie:

    Piatka 35 cali ale zamiast grubej struny ma cienka… i headless z cedrowym
    topem wzorzystym…

    Ostatni wytwor Headless z gryfem grafitowo carbonowym , zbudowalem go w kilku
    roznych konfiguracjach pickupowych.

    Bylo ich naturalnie znacznie więcej ale nie mam fot pod reka. Ja bezglowkowce
    goraco polecam .

Możliwość komentowania została wyłączona.